Menu

on i ja, czyli małżeński dialog

skutki skażenia ślubnego

mam fiorda

ml76

siedzę w centrum dowodzenia kosmosem i prowadzę międzyplanetarne negocjacje pokojowe 

 

nagle rozbrzmiewa:

 

 

podskakuję przerażona na krześle: WTF!?!?!?!

rozglądam się gotowa do ataku.

.


a. to mój telefon

wychodzę z pokoju i idę z dzwoniącym telefonem, do kumpli


JA: słyszycie to? ON mi to ustawił zamiast dzwonka

W: ty się ciesz, że ci języka na hebrajski nie przestawił

 

nie, no jaram się. serio.

przecież mógł

 

***

 

jestem w stanie "to była całkiem sympatyczna, spontaniczna noc z winem nad morzem"

 

dzwonię do NIEGO w ciągu dnia

JA: zapytałam dziś, czy fiordy to zwierzęta

ON: i co? są?

JA: bo w. mnie zmylił. opowiadał, że szedł w górę, a prawą ręką karmił fiordy

ON: jadły?

 

 

ps. to by było nawet pocieszne.

 

"wyjść z fiordem na spacer"

albo "nakarmić fiorda", "zrobić kuwetę fiorda", "wyczochrać fiorda"

 

***

 

 

WZRUSZENIE ROKU: kominek, ojciec chrzestny blogosfery, widzi w nas rodzinę.

Nikt, nigdy, nawet w żartach, a on jeden...

no pięknie.

 

:-)

 

geo

ml76

JA: gdzie jest sri lanka?

ON[rozgląda się po pokoju]: nie wiem, może masz w torebce

 

.

hot or what

ml76

ON: to pokaż czego się wczoraj nauczyłaś na salsie

wstaję i tańczę

ON: tylko sobie karku nie skręć

 

dżizas...

:-)

 

***

 

mam do czynienia z dziwnym zjawiskiem. gdy idę z NIM, ogląda się za NIM większość facetów. kilka razy byłam świadkiem, gdy któryś mówił "ale masz zajebiste buty!". 

serio, w życiu czegoś takiego nie doświadczyłam w świecie samców homo sapiens.

 

 

aniołki charliego

ml76

idę do kolegów w innej części firmy

 

wchodzę jak gwiazda, czyli normalnie

JA: cześć aniołki

P: cześć Charlie

 

[5 min się śmieję]

P[trzepiąc rzęsami]: masz dla nas jakąś misję do wykonania?

 

 

 

love ich :-)

 

(...)

 

dzwonię do NIEGO i mu opowiadam

ON: mandhm, mandhm, no proszę. twoja mama przysłała paczkę. oczywiście wszystko dla ciebie

JA: a chwila, co ty dziamgasz? dostałeś gumisie

ON: nomnom trochę

JA: żujesz misie jak ze mną rozmawiasz? dobra, trudno. i tak jesteś moim aniołkiem. to pa

ON: onompa charlie

 

:-)

prosto z krainy bajek

ml76

 

zagadka dnia:

1. znajdź na zdjęciu zwierzę

2. zgadnij, do jakiej bajki nawiązuje zdjęcie

 

 

nagroda:

dzika satysfakcja

i radosne spojrzenie moje i JEGO

anatomia

ml76

 ON prowadzi. stajemy na światłach

ON: i co mnie za nogę?

JA przesuwam dłoń

.

JA: i co nic nie mówisz?

ON: bo to nie noga 

 

 

Hm. 

Mrau

ml76

ON [leży z kotem]: czarli,  jak zdechniesz, to m. dostanie nowego kotka. Jaguara.

JA: czerwonego

ON: z czerwonymi skórami w środku. i to będzie jedyny kotek, jakiego m. będzie miała

 

Wrrr. 

 

 

Cza się przeciągnął leniwie, jakby powiedział "no to sobie poczekasz" 

 

Dobrze, że wcale takiego nie chcę.

Jedyny słuszny kolor samochodu to przecież czarny. 

po-ranne rwanie

ml76

siedzimy wieczorem u chińczyka

 

JA[opowiadam MU]: rano wzięłam całe stare pieczywo i poszłam na balkon nakarmić ptaki. rwę sobie, rwę, rzucam, stoimy z kotem na balkonie i mamy radochę

ON: romantyczne

JA: mhm. wiesz przecież jak on lubi patrzeć na ptaki. nie chciał wrócić do domu, więc się jeszcze odbyła mała dyskusja. no w każdym razie, ja miałam radochę do momentu, gdy się zorientowałam, że porwałam też świeże bułki

 

ON zatrzymał widelec w połowie drogi do ust, z absolutnie bezcenną miną.

i jak tu nie robić takich rzeczy? ;-)

speszyli for ju

ml76

 

LEKTOR: stworzyliśmy nowego forda C-max specjalnie z myślą o tobie

ON [z radością i zaskoczeniem w głosie]: ojej, o mnie? naprawdę? to cudownie

 

 

zabił mnie

 

 

:-)

 



potwierdź

ml76

cofam się w drzwiach

ON: co jest?

JA: telefonu zapomniałam

ON: po co ci telefon?

JA: bo mam tam rezerwację

ON: nie, rezerwację masz w kinie, a nie w telefonie

 

 

:)

happy hour

ml76

latamy po mieście.

siedzimy w banku. wypełniam jakiś kwitek. w między czasie sprawdzam sobie w telefonie jakieś dane do umowy, które muszę wpisać w tym wniosku a facet z banku nie mógł mi ich podać.

po wyjściu

ON: ty wiesz jak to wyglądało? wypełniasz imię i nazwisko. zaczęłaś pisać MA i przestałaś, żeby sprawdzić coś w telefonie. wyglądało to, jakbyś sprawdzała, jak się nazywasz. facet na mnie popatrzył pytająco, odpowiadam mu miną, że nie wiem, co robisz.

JA: a, dlatego tak głupio patrzył na pożegnaniu.

ON: blondynko. sprawdzasz przy ludziach, jak się pisze twoje imię? naucz się w końcu.

 

Matko :D

 

***

wyjeżdżamy z parkingu.

ON: popatrz czy mam przód wolny

JA [odwracam się]

ON: przód! tył to widzę sam w lusterku!

 

a, no tak. ok. dobra. pomylić lewą z prawą, to jeszcze ok, ale przód z tyłem... jestem miszczem.

 

***

tak wyszło, że w jego urodziny kupiłam sobie buty, poszłam do fryzjera i wydaliśmy mnóstwo kasy głównie na mnie.

to były JEGO najlepsze urodziny w moim życiu :)

 

 

baczność!

ml76

dzwoni wieczorem z hotelu. jest gdzieś w polsce (nigdy nie wiem, gdzie dokładnie, no dobra, rzadko)

rozmawiamy. nagle znika. wraca

ON: słyszysz mnie teraz?

JA: teraz tak. co się stało?

ON: usiadłem. teraz stoję. muszę stać na baczność, jak z tobą rozmawiam... wal się. 

JA: chyba ty. ej, nic nie musisz

ON: no muszę, bo jak nie stoję, to mnie nie słyszysz 

 

Heh. Jaka samodyscyplina. 

Fajne :-)

czochraj

ml76

siedzą z kolegą A, który u nas nocował. rano wychodzę z sypialni.

JA[podchodzę i czochram GO po głowie mówiąc z przekąsem]: zostaw, bo mi grzywkę popsujesz

ON: widzisz jak sobie kobietę wychowałem? sama się opieprza

 

:)

zmywarka

ml76

ON: masz coś do zmywania?

JA: mam

ON: to se zgol 

 

 

no i tyle.

co tam?

ml76

dzwoni

ON: co tam?

JA: gdzie?

ON: no tam

JA: nie wiem, nie byłam

ON: no jesteś

JA: nie, ja jestem tu, a nie tam

ON: no tam jesteś

JA: nie, to ty jesteś tam, a ja tu, to skąd mam wiedzieć, co tam?

ON: no co mi mieszasz? przecież to ty jesteś tam, wiem, bo jestem tu

 

;-)

 

maj-aki

ml76

dzwonię

JA: czy ty jeszcze będziesz chciał zobaczyć swoją żonę, zanim ona wyjedzie, czy to będzie poniżej twojej godności?

ON: właśnie się zastanawiam, bo po tym, jak dając jej rano buzi usłyszałem "miłego weekendu, kochanie", to mam wątpliwości.

 

to było w środę.

dżizas, gadanie przez sen jest normalne.

prawda? ;-)

romanse

ml76

wpadamy do teściów

JA: cześć tato, mam romans 

TEŚĆ: ja też

ON[do mamy]: słyszałaś jak sobie opowiadają?

 

*

ON: jak byłem w podstawówce, to pani higienistka zapytała "dzieci, czym się myje zęby?". zgłaszam się. "tak, l.", odpowiadam "zęby myje się szczoteczką i pastą". na co pani higienistka mówi "źle. zęby się myje kółeczkami" 

 

 

siadaj. dwója. 

 

*

ON: dobra, jedziemy, bo żona musi mi jeszcze wyprasować koszule

JA: no moment. ja nic nie muszę

ON: a tak. żona pragnie wyprasować mi koszule

 

hm. o niczym innym nie marzę

:-)

ubieraj się

ml76

ON: to idziemy? 

JA: tak

ON: to się ubieraj

JA:  nie mogę tak iść?

ON: komisariat jest blisko

JA: boisz się co ludzie powiedzą?

ON: mam w dupie, co ludzie powiedzą, boję się, że cię zawiną w kaftan 

JA: nie chciałbyś, żeby mnie zawinęli?

ON: czasami by się przydało

 

(śmieję się)

ON: z czego ty się znowu śmiejesz? ubieraj się 

 

jak mus, to mus

:-)

live from texas

ml76

ON[śpiewa]: mam hacjendę w słonecznym teksasie

JA: co ty nie powiesz

ON:[śpiewa]: co ja nie powiem

 

 

 

 :-)

przedwiośnie

ml76

blog kończy 8 lat. mhm. słownie osiem.

łzy się kręcą, ręce drżą, wspomnienia wywołują uśmiech.

 

***

JA: ojej...

ON: co jest?

JA: masz na kurtce COŚ

ON: co?

JA: zaraz, poczekaj. nie ruszaj się

ON: co robisz?

JA: nic, no nie ruszaj się, zaraz to strącę, ale najpierw... muszę zrobić fotę. mam nadzieję, że to nie gryzie

 

 

 

JA: zobacz. to miałeś na plecach. było wielkie

ON: twoja troska o moje dobro mnie wzrusza. naprawdę.

 

blogerka to blogerka. to gorsze, niż wszelkie możliwe nałogi ;-)

 

 

***

 

JA[zrzędzę]: plecy mnie tak bolą, że rano nie mogę się ruszyć. L. ja coś czuję, że ty mnie w nocy nawalasz po nerkach jakimś kijem bejsbolowym

ON: nic o tym nie wiem, ale nie mogę odpowiadać za moją śpiącą podświadomość

 

***

 

idziemy przez park.

ON: to kiedy jedziesz?

JA: we wtorek. jakoś. albo w środę

ON: czyli mam wolną chatę do piątku

JA: bardzo fajnie, że tak podchodzisz do moich wyjazdów. mógłbyś chociaż poudawać, że będziesz tęsknił czy coś.

ON[z mega uśmiechem]: nie będę nic udawał. przecież będę tęsknił 

JA: hm

ON: wol-na-cha-ta

 

i królewna poszła w dal machając koszyczkiem.

© on i ja, czyli małżeński dialog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci