skutki skażenia ślubnego
środa, 13 sierpnia 2014

szamamy gotowane kolby kukurydzy

JA: a wiesz, że inkowie wierzyli, że bóg ulepił człowieka z mąki kukurydzianej?

ON: to idąc tym tokiem rozumowania, chińczycy myślą, że bóg ulepił człowieka  z mąki ryżowej?

 

:D

 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

jedziemy na rowerach. w pewnym momencie się wyglebiłam. leżę 

ON[odwraca się]: co ty tam robisz?

JA: latam 

 

podszedł, pomógł mi wstać. poryczałam się od bólu zerwanej z dłoni skóry. drę się, bo tak piecze, że jasna cholera.  

ON[nieznoszącym sprzeciwu tonem, opłukując mi dłonie wodą]: masz kategoryczny zakaz jazdy na rowerze! 

 

(...)

 

teściowa się mną  zaopiekowała, dostałam lodu na skręconą kostkę, obiad, lody tiramisu itd. w drodze powrotnej było dobrze, dopóki nie stawałam. 

Najgorszy kawałek każdej trasy obejmuje podprowadzenie roweru pod ostro stroną górkę. zawsze to ogarniam, spoko, ale wczoraj nie było opcji. 

co zrobił ON? 

wziął i podprowadził na raz 2 rowery. 

 

love. 

 

sportowo jestem wyłączona i niepocieszona i czuję się jak 5 nieszczęść z plasterkami na dłoniach i kostką w bandażu, ale wiem, że z NIM to mogę i na koniec świata pojechać, bo pokrzyczy a potem i tak się mną zajmie :-)

ale jak dojdę do siebie, to się zemszczę za wyśmiewanie, że poległam na prostej drodze i jego ulubiony komentarz: "moja łajza... i believe, i can fly". 

;-)

 

 

czwartek, 07 sierpnia 2014

JA: co? 

ON: jabłuszko

 

 

dziękuję za uwagę.

środa, 06 sierpnia 2014

otwieram drzwi 

KURIER: Pan Marcin L?

JA: tak, lubię się przebierać za kobietę

 

 

czy inaczej by mi wydał paczkę? :-)

 

 

***

MÓJ DZIADEK zniesmaczony: Marzenko, kochana wnuczko, ale mieć samochód i jeździć na rowerze, no ja nie wiem... 



love :)

JA: przytulisz mnie?

ON: czy ty musisz być taka nachalna? 

 

 

nomasz. 

poniedziałek, 04 sierpnia 2014

JA: i jeszcze wymyślić coś na rower

ON: nie chcę cię martwić, ale rower jest już wymyślony i to całkiem solidnie

JA: mówisz? 

ON: mhm. a wiesz, kto w ogóle odkrył rower?

JA: nie wiem

ON: rusek u niemca na strychu 

 

joł :)

środa, 30 lipca 2014

 w tv "(...) pamiętamy"

JA: jak mogę pamiętać coś, czego nie przeżyłam?

ON: no właśnie, skoro ty nie pamiętasz nawet tego, co przeżyłaś

 

no właśnie.

sorry, ale pamiętam początek świata, budowanie piramid, muru chińskiego, z inkami tańczyłam rytualne wokół ogniska, ale powstania jakieś? ni dydy. musiałam ominąć to wcielenie.

 

#gdzie jest #logika? 

niedziela, 27 lipca 2014

 

strasznie dużo (jak na nas) jeździmy ostatnio na rowerach. podziwiamy cuda natury itp.

nad stawem zatrzymują mnie kaczuszki. OCHAM

ON: przynieść ci którąś?

 

no ba. wszystkie ;)

 

 

JA: M. zobacz, mam syndrom rowerzysty. białe palce.

ON: przejechałaś 3 km i jesteś wielkim rowerzystą... ty, coś ty w ogóle wymyśliła? jaki syndrom rowerzysty?

 

ej, rowerzyści, też to macie, prawda? :)

 

(ew możliwa jest wersja z opalonymi rękawiczkami, ale ja nie jestem aż tak profesjonalna)

 

 

 

poniedziałek, 14 lipca 2014

świta. wstał. wraca

ON[wtulając się ponownie]: a moja żona kupiła bez

JA: a mój mąż lunatykuje i gada przez sen

ON: no leży tam w kuchni takie coś bez konserwantów, bez barwników, bez wszystkiego

.

wieczorem

JA: ty wiesz, jakie te chipsy bez niczego są paskudne?

ON: no a czego się spodziewałaś, skoro tam nic nie ma?

 

no też racja.

środa, 09 lipca 2014

JA[podnoszę głowę znad lapa]: a co widziałam?

ON[macha stopami na kanapie]: ke?

JA no co widziałam? no zapytałeś, czy widziałam

ON: masz haluny?

JA: no

ON: a, chyba że

 

i dalej pyka na komputerku.

nie wiem o co chodzi.

środa, 02 lipca 2014

wszedł do łóżka

 

.

ON: musisz mi zlizywać krem z twarzy?

 

ejno :)

mam PMSa "na doła"

JA: o borze, jestem stara, gruba i brzydka :(((

ON: no ja nic na to nie poradzę

JA: :/

ON: no dobra, nie jesteś wcale gruba

 

dzięki, kochanie. zwalniam cię tu i teraz na piśmie. na blogu. jesteś beznadziejnym kłamcą. 

pff. 

 

m. 

 

borze, życie jest takie bez sensu! :((((

pms jest taki bez sensu. 

nie mam czekolady. 

i nie palę od ponad 1,5 roku. 

a mój kot się ślini. 

jak żyć? jak? no jak?

 

 

pora na kawę. 

pora się obudzić. pora spojrzeć prawdzie w oczy. pora się wyspać. 

itd ;)

wtorek, 01 lipca 2014

siedzimy z B&G i moją chrześnicą. 

G: wy się pospieszcie z dzieckiem, bo dla kogo ja mam te ciuszki po niej trzymać?

ON: dobrze, dobrze, trzymaj 

JA: a jak będzie chłopczyk?

ON: jego też będziemy w nie ubierać 

.

ON: a potem będzie oglądał zdjęcia i się załamywał "w co ta matka mnie ubierała?"

 

:)

 

piątek, 06 czerwca 2014

ON: przestań już robić pranie, bo mi się wieszać nie chce

 

 

:D

czwartek, 29 maja 2014

JA: miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisiu

ON: co tam?

JA: misiuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

ON: jak czegoś chcesz, to musisz potrzeć lampę, wtedy się pojawię i będziesz miała 3 życzenia. dopóki tego nie zrobisz, to nie zawracaj mi głowy 

 

 

maszgo. 

a poniżej, w temacie, zajebista reklama mercedesa. zobacz koniecznie i zrób, wiesz co. 

piątek, 23 maja 2014

podkładka pod myszkę

jestem podkładką pod myszkę

#żonaidealna #chujowapanidomu

wtorek, 13 maja 2014

wczoraj.

dzwoni tel. obcy numer

JA: słucham?

GŁOS: m?

JA: a kto mówi?

GŁOS: m, twój mąż

JA: acha

GŁOS: nie poznajesz?

JA: no nie

GŁOS: cholera. nieźle. słuchaj, zdechł mi telefon. to mój służbowy numer.

JA: acha. ok

GŁOS: co jest?

JA: nic. dalej cię nie poznaję

GŁOS: yesu. puszczę totka

 

***

 

dzwoni dziś rano.  

ON: a tak dzwonię, żeby sprawdzić, czy mi ten telefon działa, bo taka cisza, nikt nie dzwoni i nie wiem.

JA[zatroskana]: ojej i nawet żona się nie odezwie

ON[smutny]: no, mówię ci, masakra

 

normalnie mam ochotę przytulić misia :)

 

 

niedziela, 11 maja 2014

leżymy

JA: m, pomasuj mi plecy

ON: a dupki nie mogę?

JA: dupkę zawsze możesz,  a ja bym teraz chciała plecy

ON: wcale nie zawsze

JA: zawsze

ON: a ostatnio było "nie dotykaj mnie. śpisz w dużym pokoju"

JA: .

ON: myślisz, że jak byłem pijany, to nie pamiętam?

 

paczty.

 

czwartek, 08 maja 2014

JA: masz coś do ukrycia?

ON: tak. ciebie

 

 

 

bezczelnie mnie rozbawił.

czwartek, 01 maja 2014

JA: m, a jak byśmy się kiedyś nie hajtnęli, to czy i tak byłbyś ze mną? to znaczy na pewno byśmy się wiele razy rzucali, ale czy byś wracał?

ON: na pewno nie spotykalibyśmy się na obiadkach

 

 

#samseks.

piątek, 25 kwietnia 2014

23.04. najlepszy blog małżeński na świecie skończył 9 lat.

#yupi #yay #happy birthday #super

 

(...)

jestem umówiona z NIM.

idę na parking, podchodzę do samochodu i próbuję otworzyć bagażnik, żeby schować laptopa.

nie działa.

podchodzę do drzwi, klikam pilotem. nie działa. cholera. próbuję otworzyć drzwi kluczykiem. nic.

dzwonię

JA: m, bateria w pilocie mi się wyczerpała. nie mogę otworzyć samochodu.

ON: podejdź bliżej maski i spróbuj

JA: nie działa

ON: na pewno?

JA: no tak

ON: to przyłóż pilota do skroni i trzymając wciśnij pilota

JA: no przestań

ON: no poważnie, zrób to

JA[przyłożyłam pilota do czoła i klikam]

ON: i co?

JA: no czuję się jak idiota. poza tym dupa. nie działa.

 

opuszczam dłoń z pilotem. patrzę zrezygnowana w bok.

JA: dobra, już wiem. to nie mój samochód. jestem przy aucie ł.

 

idę do swojego auta. wsiadam. podchodzi kolega ł

KOLEGA Ł: coś ci tam wisi od tłumika chyba

JA: wiem. ty, przed chwilą próbowałam dostać się do twojego samochodu. jakby co, to cię uspokoję, mój pilot ani kluczyk nie pasuje

KOLEGA Ł [poszedł do samochodu i idąc go otworzył]: a mój pilot pasuje. magia, co? :)

 dżizas.

 

(...)

gdy po NIEGO już podjechałam, uśmiechał się z daleka.

JA: jak ci się żyje z blondynką?

ON: przecież mam to od dnia ślubu. ty nie przestaniesz, nie?


 

zamieniliśmy się miejscami, bo ON jest strasznie marudnym pasażerem i wiecznie zwraca mi uwagę i widzi wszystkie dziury i inne takie pierdoły i podobno za bardzo NIM szarpię przy hamowaniu. po dzisiejszej akcji nie miałabym na to siły, więc błyskawicznie wyskoczyłam oddając mu kierownicę. 

 

JA: ty, o co chodziło z tym pilotem na czole?

ON: na czole? mówiłem ci, na skroni.

JA: hm. no to.. oj dobra i po co?

ON: bo to działa. nawet naukowcy nie potrafią tego wyjaśnić, ale działa.

 

no to pora opić urodziny bloga :-)

 

PS. urodzinowy suchar od NIEGO:

 

czym zabić człowieka pająka?

człowiekiem kapciem

 

 

piątek, 18 kwietnia 2014

jedziemy. widzę na przystanku dziewczynę, która jest "strzaskana na mahoń" 

JA: dlaczego dziewczyny przesadzają z solarium? no opalenizna jest super, ale przesada nie jest ładna

ON: bo im się wydaje, że są blade. wiesz, tak samo jest z jedzeniem i anorektyczkami

JA: no tak

ON: nie jedzą, bo patrzą w lustro i widzą się grube

JA: mhm

ON: np. ja patrzę w lustro i widzę, że jestem gruby

JA: bo jesteś

ON: czyli nie mam anoreksji

 

 

:)

(PS. nie jest. tak mu chciałam dogryźć, co i tak jest niemożliwe, bo wie, jaki jest)

wtorek, 15 kwietnia 2014

oglądam na telefonie Lisie Piekło TU (jestem jej fanką od pierwszego wejrzenia)

przychodzi ON: dobra, zmieniamy

[mamy zwyczaj oglądania seriali w łóżku, na moim telefonie]

JA: zaraz, tylko jeszcze polubię [i klikam łapkę w górę]

ON: ale to musisz też tę drugą łapkę wcisnąć

JA: no nie

ON: no tak. jak wciśniesz obie, to znaczy że klaskasz - brawo

JA: heh

ON: no przecież jedną łapką nie zaklaskasz

 

 

popłakałam się. no po prostu się popłakałam.  

sobota, 05 kwietnia 2014

wychodzę spod prysznica. wchodzę do pokoju. zawijając włosy w ręcznik

JA: posuń się

ON: to siadaj

JA: no jak? posuń się trochę

posuwa się. siadam i biorę kubek z herbatą. popijam. 

wstaję i wychodzę

ON: wypiłaś mi herbatę na sen

JA: a to była twoja?

ON: a czyja? zrobiłem sobie herbatę, położyłem się, przyszłaś, wydarłaś się, żebym zrobił ci miejsce, wypiłaś mi herbatę i wychodzisz. nie przeszło ci przez myśl "co to za herbata?"

JA: ale ja nie chciałam herbaty na sen

ON: no bo to była moja herbata. a może teraz byś miała na tyle godności i zrobiła mi nową?

JA[udaję, że nie słyszę]: serio myślałam, że to moja

ON: a robiłaś sobie?

 

"hm. coś w tym jest". pomyślałam wychodząc z pokoju

:)

sobota. ok 15tej. odkładam książkę. wstaję

JA[ścielę łóżko]: słuchaj, to jest jakaś totalna ściema. obiecałeś, że odkurzysz, a ja pozmywam

ON: ja coś takiego obiecywałem? chyba w twoich snach

JA: to nie ma najmniejszego znaczenia gdzie. liczy się fakt. dotrzymaj słowa, reszta mnie nie obchodzi

ON[stoi i patrzy lekko skołowany]: mnie w sumie też to nie obchodzi, co ci się śni

 

tak się nie robi!!! obiecał! ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 60
stat4u