skutki skażenia ślubnego
poniedziałek, 14 lipca 2014

świta. wstał. wraca

ON[wtulając się ponownie]: a moja żona kupiła bez

JA: a mój mąż lunatykuje i gada przez sen

ON: no leży tam w kuchni takie coś bez konserwantów, bez barwników, bez wszystkiego

.

wieczorem

JA: ty wiesz, jakie te chipsy bez niczego są paskudne?

ON: no a czego się spodziewałaś, skoro tam nic nie ma?

 

no też racja.

środa, 09 lipca 2014

JA[podnoszę głowę znad lapa]: a co widziałam?

ON[macha stopami na kanapie]: ke?

JA no co widziałam? no zapytałeś, czy widziałam

ON: masz haluny?

JA: no

ON: a, chyba że

 

i dalej pyka na komputerku.

nie wiem o co chodzi.

środa, 02 lipca 2014

wszedł do łóżka

 

.

ON: musisz mi zlizywać krem z twarzy?

 

ejno :)

mam PMSa "na doła"

JA: o borze, jestem stara, gruba i brzydka :(((

ON: no ja nic na to nie poradzę

JA: :/

ON: no dobra, nie jesteś wcale gruba

 

dzięki, kochanie. zwalniam cię tu i teraz na piśmie. na blogu. jesteś beznadziejnym kłamcą. 

pff. 

 

m. 

 

borze, życie jest takie bez sensu! :((((

pms jest taki bez sensu. 

nie mam czekolady. 

i nie palę od ponad 1,5 roku. 

a mój kot się ślini. 

jak żyć? jak? no jak?

 

 

pora na kawę. 

pora się obudzić. pora spojrzeć prawdzie w oczy. pora się wyspać. 

itd ;)

wtorek, 01 lipca 2014

siedzimy z B&G i moją chrześnicą. 

G: wy się pospieszcie z dzieckiem, bo dla kogo ja mam te ciuszki po niej trzymać?

ON: dobrze, dobrze, trzymaj 

JA: a jak będzie chłopczyk?

ON: jego też będziemy w nie ubierać 

.

ON: a potem będzie oglądał zdjęcia i się załamywał "w co ta matka mnie ubierała?"

 

:)

 

piątek, 06 czerwca 2014

ON: przestań już robić pranie, bo mi się wieszać nie chce

 

 

:D

czwartek, 29 maja 2014

JA: miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiisiu

ON: co tam?

JA: misiuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu

ON: jak czegoś chcesz, to musisz potrzeć lampę, wtedy się pojawię i będziesz miała 3 życzenia. dopóki tego nie zrobisz, to nie zawracaj mi głowy 

 

 

maszgo. 

a poniżej, w temacie, zajebista reklama mercedesa. zobacz koniecznie i zrób, wiesz co. 

piątek, 23 maja 2014

podkładka pod myszkę

jestem podkładką pod myszkę

#żonaidealna #chujowapanidomu

wtorek, 13 maja 2014

wczoraj.

dzwoni tel. obcy numer

JA: słucham?

GŁOS: m?

JA: a kto mówi?

GŁOS: m, twój mąż

JA: acha

GŁOS: nie poznajesz?

JA: no nie

GŁOS: cholera. nieźle. słuchaj, zdechł mi telefon. to mój służbowy numer.

JA: acha. ok

GŁOS: co jest?

JA: nic. dalej cię nie poznaję

GŁOS: yesu. puszczę totka

 

***

 

dzwoni dziś rano.  

ON: a tak dzwonię, żeby sprawdzić, czy mi ten telefon działa, bo taka cisza, nikt nie dzwoni i nie wiem.

JA[zatroskana]: ojej i nawet żona się nie odezwie

ON[smutny]: no, mówię ci, masakra

 

normalnie mam ochotę przytulić misia :)

 

 

niedziela, 11 maja 2014

leżymy

JA: m, pomasuj mi plecy

ON: a dupki nie mogę?

JA: dupkę zawsze możesz,  a ja bym teraz chciała plecy

ON: wcale nie zawsze

JA: zawsze

ON: a ostatnio było "nie dotykaj mnie. śpisz w dużym pokoju"

JA: .

ON: myślisz, że jak byłem pijany, to nie pamiętam?

 

paczty.

 

czwartek, 08 maja 2014

JA: masz coś do ukrycia?

ON: tak. ciebie

 

 

 

bezczelnie mnie rozbawił.

czwartek, 01 maja 2014

JA: m, a jak byśmy się kiedyś nie hajtnęli, to czy i tak byłbyś ze mną? to znaczy na pewno byśmy się wiele razy rzucali, ale czy byś wracał?

ON: na pewno nie spotykalibyśmy się na obiadkach

 

 

#samseks.

piątek, 25 kwietnia 2014

23.04. najlepszy blog małżeński na świecie skończył 9 lat.

#yupi #yay #happy birthday #super

 

(...)

jestem umówiona z NIM.

idę na parking, podchodzę do samochodu i próbuję otworzyć bagażnik, żeby schować laptopa.

nie działa.

podchodzę do drzwi, klikam pilotem. nie działa. cholera. próbuję otworzyć drzwi kluczykiem. nic.

dzwonię

JA: m, bateria w pilocie mi się wyczerpała. nie mogę otworzyć samochodu.

ON: podejdź bliżej maski i spróbuj

JA: nie działa

ON: na pewno?

JA: no tak

ON: to przyłóż pilota do skroni i trzymając wciśnij pilota

JA: no przestań

ON: no poważnie, zrób to

JA[przyłożyłam pilota do czoła i klikam]

ON: i co?

JA: no czuję się jak idiota. poza tym dupa. nie działa.

 

opuszczam dłoń z pilotem. patrzę zrezygnowana w bok.

JA: dobra, już wiem. to nie mój samochód. jestem przy aucie ł.

 

idę do swojego auta. wsiadam. podchodzi kolega ł

KOLEGA Ł: coś ci tam wisi od tłumika chyba

JA: wiem. ty, przed chwilą próbowałam dostać się do twojego samochodu. jakby co, to cię uspokoję, mój pilot ani kluczyk nie pasuje

KOLEGA Ł [poszedł do samochodu i idąc go otworzył]: a mój pilot pasuje. magia, co? :)

 dżizas.

 

(...)

gdy po NIEGO już podjechałam, uśmiechał się z daleka.

JA: jak ci się żyje z blondynką?

ON: przecież mam to od dnia ślubu. ty nie przestaniesz, nie?


 

zamieniliśmy się miejscami, bo ON jest strasznie marudnym pasażerem i wiecznie zwraca mi uwagę i widzi wszystkie dziury i inne takie pierdoły i podobno za bardzo NIM szarpię przy hamowaniu. po dzisiejszej akcji nie miałabym na to siły, więc błyskawicznie wyskoczyłam oddając mu kierownicę. 

 

JA: ty, o co chodziło z tym pilotem na czole?

ON: na czole? mówiłem ci, na skroni.

JA: hm. no to.. oj dobra i po co?

ON: bo to działa. nawet naukowcy nie potrafią tego wyjaśnić, ale działa.

 

no to pora opić urodziny bloga :-)

 

PS. urodzinowy suchar od NIEGO:

 

czym zabić człowieka pająka?

człowiekiem kapciem

 

 

piątek, 18 kwietnia 2014

jedziemy. widzę na przystanku dziewczynę, która jest "strzaskana na mahoń" 

JA: dlaczego dziewczyny przesadzają z solarium? no opalenizna jest super, ale przesada nie jest ładna

ON: bo im się wydaje, że są blade. wiesz, tak samo jest z jedzeniem i anorektyczkami

JA: no tak

ON: nie jedzą, bo patrzą w lustro i widzą się grube

JA: mhm

ON: np. ja patrzę w lustro i widzę, że jestem gruby

JA: bo jesteś

ON: czyli nie mam anoreksji

 

 

:)

(PS. nie jest. tak mu chciałam dogryźć, co i tak jest niemożliwe, bo wie, jaki jest)

wtorek, 15 kwietnia 2014

oglądam na telefonie Lisie Piekło TU (jestem jej fanką od pierwszego wejrzenia)

przychodzi ON: dobra, zmieniamy

[mamy zwyczaj oglądania seriali w łóżku, na moim telefonie]

JA: zaraz, tylko jeszcze polubię [i klikam łapkę w górę]

ON: ale to musisz też tę drugą łapkę wcisnąć

JA: no nie

ON: no tak. jak wciśniesz obie, to znaczy że klaskasz - brawo

JA: heh

ON: no przecież jedną łapką nie zaklaskasz

 

 

popłakałam się. no po prostu się popłakałam.  

sobota, 05 kwietnia 2014

wychodzę spod prysznica. wchodzę do pokoju. zawijając włosy w ręcznik

JA: posuń się

ON: to siadaj

JA: no jak? posuń się trochę

posuwa się. siadam i biorę kubek z herbatą. popijam. 

wstaję i wychodzę

ON: wypiłaś mi herbatę na sen

JA: a to była twoja?

ON: a czyja? zrobiłem sobie herbatę, położyłem się, przyszłaś, wydarłaś się, żebym zrobił ci miejsce, wypiłaś mi herbatę i wychodzisz. nie przeszło ci przez myśl "co to za herbata?"

JA: ale ja nie chciałam herbaty na sen

ON: no bo to była moja herbata. a może teraz byś miała na tyle godności i zrobiła mi nową?

JA[udaję, że nie słyszę]: serio myślałam, że to moja

ON: a robiłaś sobie?

 

"hm. coś w tym jest". pomyślałam wychodząc z pokoju

:)

sobota. ok 15tej. odkładam książkę. wstaję

JA[ścielę łóżko]: słuchaj, to jest jakaś totalna ściema. obiecałeś, że odkurzysz, a ja pozmywam

ON: ja coś takiego obiecywałem? chyba w twoich snach

JA: to nie ma najmniejszego znaczenia gdzie. liczy się fakt. dotrzymaj słowa, reszta mnie nie obchodzi

ON[stoi i patrzy lekko skołowany]: mnie w sumie też to nie obchodzi, co ci się śni

 

tak się nie robi!!! obiecał! ;)

czwartek, 03 kwietnia 2014

wysyłam MU smsa: właśnie czytam archiwa mima. wiesz co? ty naprawdę jesteś zajebistym facetem

ON: a ty pisarką :)

 

#yay. mogę umrzeć. całe życie na to czekałam, ale ciii ;-)

 

siedzimy naprzeciwko siebie. jemy kolację.

JA: naprawdę ślicznie wyglądasz w tej koszuli

ON: naprawdę ślicznie wyglądasz w... tym czymś

JA: sukience

ON: może być

 

wymiana uprzejmości rulez ;-)

poniedziałek, 10 marca 2014

mamy dość krótką kanapę. leżę, ON oparty o moje zgięte nogi. oglądamy film. w trakcie

ON: niewygodnie mi

JA: mnie też i co z tego?

ON: a nie chciałabyś położyć się na podłodze?

JA: nie

ON: no weź, ty tak pięknie wyglądasz na podłodze, idź się połóż

 

:D 

środa, 05 marca 2014

ON [idzie i nuci]: zuzia, lalka nieduża

 

.

po jakimś czasie 

JA[idę i nucę]: zuzia, lalka nieduża 

ON: ej, to moja piosenka!!

 

 

a, to sorry :)

 

PS dziękiwerymacz   i  dziękiwerymacz  :)

poniedziałek, 03 marca 2014

leżę MU na brzuchu i patrzę w oczy

JA: jesteś cudownym mężem

ON: a ty cudowną żoną.

.

ON: wymiana uprzejmości

 

 

:D 

 

środa, 19 lutego 2014

dopiero usiedliśmy do obiadu

JA: szamasz gorące?

ON: nie, wyrzucam za siebie 

 

:)

niedziela, 16 lutego 2014

mam nowego przyjaciela. trojana. tak wyszło.

ON czeka aż wybłagam, żeby mi tego przyjaciela usunął z lapsa. 

narazie idzie mi średnio, w między czasie gram sobie w jakieś fleszowe gierki

 

ON: w co grasz? ja albo trojan?

 

 

Boooooooże, łaaaaaj>>>>>>>??????!!>!???!!!@@@111

 

 

sobota, 08 lutego 2014

ON: rozmrażam bigos

JA: czuję

ON: twoje uczucia nic do tego nie mają

 

 

;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 60
stat4u