Menu

on i ja, czyli małżeński dialog

skutki skażenia ślubnego

08. marca

ml76

ON: popatrz, po dniu babci jest dzień dziadka, tak?
JA: no i?
ON: 08.03 jest dzień kobiet, tak?
JA: tak
ON: i to jest dziwne
JA: co jest dziwne?
ON: że 09.03 jest dzień psa

 

 

 

i już do końca roku... lepiej nie będzie

ml76

W filmie, babka mówi - Mitch próbuje gotować. Polubił to.
ON: Polubił. Jasne. Po prostu walczy o przetrwanie. Polubił. Phi.

 

***

Weekend. Leżymy na kanapie zawinięci w siebie jak surykatki. Na nas kot.
JA: czemu nie chodzimy na dyskoteki?
ON: bo się zestarzałaś
JA: przecież jesteśmy rówieśnikami
ON: no i po cholerę się tak spieszyłaś?


Gdybym nie była boska, to bym to wzięła do siebie ;-)

***

 

Leżę na kanapie. ON kładzie się obok.
ON: a teraz będę cię przenikał
Wsunął się pode mnie.
ON: Uh. Przerwa. Nie wiedziałem, że to takie ciężkie.
ON: przenikam dalej.
Wysunął się spode mnie po drugiej stronie

ON: przeniknąłem. Jestem najbardziej przenikliwym człowiekiem na świecie


***

JA: myślisz, że jesteś mi pisany?
ON: nie mów mi o PiSie.

***

JA:co to jest fallout?
ON: chodzisz i zabijasz
JA: a. myślałam, że jest fabuła
ON: jest. chodzisz i zabijasz z fabułą. i masz psa.
JA: a. to ważne. żeby mieć psa
ON: a gdzie nasz pies? cza!
JA: kupmy mu kombinezon psa.
ON: -.-
JA: no co? jak wardęga. on ma psa pająka. a my możemy mieć kota psa
ON: pająka

poryczałam się od tej wizji.

 

***

 

 

wariacje wrześniowe

ml76

1:30 w nocy. Czytam książkę.
ON(przebudza się): co robisz?
JA: tańczę*
ON: właśnie widzę

Zawsze odpowiadam w tym stylu na to pytanie. Różne są czynności. Oczywistości są nudne.

***

JA: rano weź ze sobą zieloną wieżyczkę
ON: żwirek kota?

[a JA tylko tak JEGO kanapki zapakowałam...]

***

Siedzę za kierownicą. ON wsiada jako pasażer. Przytrzaskuje sobie drzwiami nogę. Zwija się na fotelu.
JA: auć. Po co to zrobiłeś?
ON: żeby się popisać

 

***

ON [całując mnie]: Nadmuchać cię jak żabkę?

 

***

ON[z drugiego brzegu łóżka[: Chodź tu, bo tak leżysz tam odłogiem.

***
ON: co ty tam robisz z tą kołdrą?
JA: zawijam się
ON: mój nietoperzu

 

***

 

Back

ml76

Wróciłam

JA: no niestety, ale żaden Chińczyk nie chciał mnie przygarnąć

ON: no patrz, w 3 tygodnie się na tobie poznali

 

:))

 

PS. bo to mądry naród ;)

Marcina

ml76

Ponieważ dziś jest 11.11.

Kochanie, wszystkiego najlepszego.

To dziś  św. Marcin zabija smoka siedząc na białym koniu, czy jak to było?

:-*:-)

sennie

ml76

Dziwne rzeczy się dzieją. Znowu, w ciągu ostatnich kilku dni, nie działa facebook. Hm.. 

 

JA[nalewając sobie]: ty, kto pije wino z pepsi?

ON: nikt

JA: oj ktoś z naszych znajomych tak robił

ON: nikt. myślę, że to któryś z twoich popieprzonych snów 

 

:D

za sierpień 2015 - jedziemy z koksem

ml76

To robimy podsumowanie ostatnich tygodni. Zapraszam :)

 Na bieżąco TU pod #mimdialog 

Siedzimy nad jeziorem
JA(zrezygnowana): wiesz co? To łażenie muchy po człowieku zaczyna mnie nawet bawić
ON: mnie zawsze bawiło, bo to łaskocze

***

W sklepie.
ON: podaj mi woreczek
JA (podaję posłusznie)
ON: podałaś mi odwrotnie. Nie tą stroną. Na sali operacyjnej by to nie przeszło.

***

ON: Jutro Home Office?
JA: Nie. Idę do biura.
ON: Samochodu nie bierzesz?

***

w nocy, przed zaśnięciem, wysłałam MU fajniusiego smsa, żeby mu rano było miło, bo się w tygodniu prawie nie widzimy.
6:00
ON mnie budzi: a ty co z tym smsem?
JA (nieprzytomna): nic, ma ci być miło
ON: acha
JA: mogę dalej spać?
ON: możesz

dżizas, romantyzm mi bokiem wyszedł

 ***

JA: a nie szukałeś przypadkiem rano witamin?
ON: szukałem
JA: nie mogłeś znaleźć, bo wzięłam je ze sobą
ON: a już myślałem, że zrobiłaś mi to swoje ulubione hidden object. cholera cię tam wie.

 ***

Siedzimy romantycznie.
ON: pojedziemy do rossmanna
JA: co mi kupisz? :)
ON: kapsułki do zmywarki i proszek do prania

Acha.

***

Jedziemy przez Kaszuby.
JA: o bogowie, bocian. Jaki piękny!
ON: i co się jarasz tym przerośniętym kurczakiem

***

JA: ale piękny księżyc. Zobacz jak świeci. Nawet plamy na nim widać. Co to znaczy?
ON: że całą noc nie zaśniemy

 ***

Sobota. Rano. ON w pracy. JA się przebudziłam i poszłam po kawę. Zrobiłam sobie szybką listę "todo". Telefon.
ON: i co porabiasz?
JA: no właśnie się zastanawiam, od czego zacząć
ON: idź do dużego, połóż się na kanapie i odpal comedy central

Kocham go :)

***

1:30 w nocy. Czytam książkę.
ON(przebudza się): co robisz?
JA: tańczę*
ON: właśnie widzę

Zawsze odpowiadam w tym stylu na to pytanie. Różne są czynności. Oczywistości są nudne.

 ***

Siedzę za kierownicą. ON wsiada jako pasażer. Przytrzaskuje sobie drzwiami nogę. Zwija się na fotelu.
JA: auć. Po co to zrobiłeś?
ON: żeby się popisać

***

ON wpada do łóżka
JA: mamy świętą zasadę - do łóżka bez telefonu.
ON: chyba ty

***
JA: jakieś wyznanie?
ON: kocham cię
JA: thank you
[będę miała siniaka na udzie jak 150]

***
ON: to kiedy będą u nas fenkui?
i zasnął.

[rozwala mnie tą wersją :-)]

***

JA: rano weź ze sobą zieloną wieżyczkę
ON: żwirek kota?

[a JA tylko tak JEGO kanapki zapakowałam...]

 

Będzie więcej :)

ml76

Przed przeznaczeniem się nie ucieknie, czy jakoś tak. Dawno mnie tu nie był na dłużej, pora to zmienić. Jak? Zapraszam do notki.

 

Pozostawienie MiMa nigdy nie dało mi spokoju, bo kocham tego blogaska bardzo. Pominę te wszystkie wydarzenia, które wpłynęły na taką decyzję, a nie inną (zdementuję jedną tylko pogłoskę - przyczyną nie byli hejterzy, bo zapewniam, że w życiu  zdarzają się poważniejsze przeżycia niż negatywny komentarz, a Wasz uśmiech zawsze był dla mnie najważniejszy - cudnie, że te nasze dialogi tak Wam poprawiają humor, czy po prostu dają właśnie ten uśmiech, który przecież przed zapisaniem dały mi).

W każdym razie bywałam tu (też dlatego, że ten blog jest dla mnie swego rodzaju notatnikiem, pamiętnikiem). Bywałam, ale za każdym razem, gdy ON mówił coś w swoim stylu, myślałam natychmiast o tym miejscu, ale zapominałam. A szkoda mi to zapominać. Ale tak się działo przez okres dezaktywacji.

Ostatnio jednak coś we mnie znowu wezbrało i odruchowo wpisałam dialog w pierwszym aktywnym miejscu. Był to page mojego drugiego bloga. Taki przypadek. Ale ja wierzę w znaki ;-) i uznałam, że czemu nie. Niestety formuła pisania notek na bloga jest dla mojej pamięci już zbyt złożona. Ja muszę zapisać od razu, albo śmieję się i jeśli szybko nie zapiszę, to... zapominam. Kiedyś pamiętałam dłużej, ale wiadomo, nie ta pamięć ;-)

Więc będę pisała od razu. Na stronie na facebooku.

Ale że to różnie bywa z wyświetlaniem i tak dalej, to raz na jakiś czas będę to przerzucała tutaj. Po prostu na facebooku będzie dostępne na świeżo, a tu już archiwalnie :-)

Cieszy mnie samą, że znowu mi się chce i znowu to czuję, bo przyznam, że trochę się obawiałam, że umarło. Jednak chyba nie. Tak jak niezmiennie kocham te JEGO teksty.

Aha, jeszcze adres: Sarah Grace (i małżeński dialog)

dodatkowo, same dialogi są otagowane przez #mimdialog, żeby nie trzeba było się przekopywać przez wpisy związane drugim blogiem. Oczywiście na drugiego  bloga też zapraszam, ale on ma zupełnie innych charakter. Lojalnie uprzedzam :-)

PS. Dlaczego Sarah Grace? Oh, to długa historia i szkoda na nią czasu. Ważne, że jako ml76 loguję się już tylko tutaj. Wszędzie indziej Sarah Grace (Laren), to mua.

 

PS 2. Bardzo dziękuję tym, którzy tu zaglądają, ciągle i od dawna. I którzy przeglądają archiwa. Bardzo mi fajnie z tego powodu i przesyłam serdeczny uśmiech :-)

 

 

 I co? Czyż to nie doskonała wiadomość jak na poniedziałek? :)

 

 

 

lody

ml76

przechodzimy koło lodziarni

JA: chcę loda!

ON: w domu zrobisz

 

 

brak słów.

w lesie

ml76

Siedzimy w lesie ze znajomymi i grillujemy.

 

ON poszedł i wrócił

ON: tam był chyba dzięcioł

JA: czemu był?

ON: bo pukał, to mu powiedziałem "proszę", a potem już nie pukał

JA: wszedł? 

ON: właśnie nie wiem 

 

***

 

K: M. co tak zamilkłeś i nic nie mówisz?

ON: bo jestem offline 

 

czytanie w myślach

ml76

leżę w łóżku i czytam. przychodzi ON i kładzie się w poprzek łóżka

ON: ciekawe czy jutro też będzie "kurwa, znowu zostawił telefon z tej strony"

JA [spoglądam znad okularów]: że co?

ON: no dziś rano tak skomentowałaś to, że mój telefon budził z twojej strony

JA: ale ja to powiedziałam na głos?

ON: no tak

JA: serio? byłam przekonana, że to tylko pomyślałam

ON: a jednak

 

dżizas... :-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

tamburyn

ml76

kupiłam mojej chrześnicy na urodziny tamburyn, chociaż rozważałam bongosy (będą następne)

JA: jaram się wyobrażeniem radochy małej

 ON: nie wiem po co dasz jej zabawkę, która będzie wiecznie schowana

 

jeszcze zobaczymy ;-)

 

 

 

pieszczenie

ml76

 

wpadam szczęśliwa po Latino i rzucam się na NIEGO

JA: cześć kochanie!

ON: cześć z.. słońce. zrzędo

JA: chciałeś powiedzieć zołzo?

ON: wybierz sobie

 

hm ;-)

zanim dojdziesz do 40...

ml76

leżymy przytuleni

ON: kiedy dorośniesz?

JA: w jakim sensie?

ON: oj nie drąż. po prostu powiedz

JA: nigdy. już tyle razy próbowałam, że więcej nie będę. a ty?

ON: nigdy. tyle razy widziałem, jak się męczysz i ci nie wychodzi, że nawet nie będę próbował 

 

:D

slowly

ml76

JA: wiesz że kominek*, tzn. jason jest na zanzibarze i widział z bliska te największe żółwie?

ON: super. a wiesz jakie te żółwie są stare? one pamiętają czasy, gdy nie było jeszcze telefonów komórkowych 

JA:. 

ON: w sumie my też te czasy pamiętamy. fak, ale jesteśmy starzy 

 

 

well ;-)

 

* wiem, że jason, ale ON nie wie i wprowadzam go stopniowo 

Tuk[m]any

ml76

JA: truk truk* 

JA: truk truk. wiesz co tak robi?

ON[z łazienki]: ty

JA: nie, tukany

ON: no przecież słyszę, że ty

JA: no ale...

ON: no przestań ze mnie wariata robić 

 

:D

 

***

ON: będę szedł przed tobą przez życie, chcesz?

JA: nie

ON: to za tobą

JA: nie. jak chcesz możesz iść obok

ON: nie mogę. musimy być jak indianie i  zostawiać jeden ślad

 

 

 

*polecam "Gringo" Cejrowskiego. Świetna książka. 

poranne baraszkowanie

ml76

wieczorem 

ON: a wiesz, że cię dziś rano wymiziałem?

JA[wzruszona]: ojej, misiu, jak słodko. i jak mi było? co mówiłam?

ON: jak zwykle "spierdalaj, daj mi spać"

 

 

:D

od licha

ml76

Przyjechał do nas kolega A. będą pić herbatkę ;-)  

KOLEGA A [do mnie]: m. dla ciebie też coś mam, ale tylko do zabawy 

ON: dziecko?

KOLEGA A: nie, iPada4

 

no i się w nim zakochałam. w Ipadzie, nie w koledze A ;-)

****

opowiadam KOLEDZE A. o książce, którą piszę z wykorzystaniem treści z mim-a.

KOLEGA A. [słuchając mnie, do NIEGO]: m., to jest ten przypadek, przy którym prawdą jest powiedzenie  "nie oceniaj książki po okładce", w nią warto się wgryźć

 

[wrzuta roku zaliczona]

****

 

JA: czytając archiwa zorientowałam się, że rzuciłam bloga, bo przestałeś do nas przyjeżdżać

KOLEGA A: a nie zauważyliście, ze to nastąpiło od kiedy urodziła mi się córa? 

ON: i co? ona jest niby ważniejsza? 

KOLEGA A: ale ona jeszcze robi w pieluchę

ON: to nie jest żadne wytłumaczenie

:-)

ślubne zabobony

ml76

jedziemy. w radio leci reklama jakiegoś salonu sukien ślubnych. facet szuka sukni z narzeczoną 

ON: właśnie, a dlaczego ja cię nie widziałem przed ślubem w sukni? dlaczego ze mną nie wybierałaś?

JA: wybierałam z twoją mamą, a nie z tobą, bo tradycja jest taka, że facet ma być oszołomiony efektem końcowym dopiero w dniu ślubu, a nie przed

ON: hm, no ja nie wiem

 

no ja wiem, bo w końcu ten wyraz twarzy z dnia ślubu będę pamiętać do końca życia i jest to świetny pomysł. jako panna młoda nie pozwól facetowi zobaczyć się w sukni wcześniej. dla własnej satysfakcji, a nie zabobonu, który mówi, że to przynosi pecha ;-)

PS. obudził się po 12 latach :-)  

© on i ja, czyli małżeński dialog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci