Menu

on i ja, czyli małżeński dialog

skutki skażenia ślubnego

Będzie więcej :)

ml76

Przed przeznaczeniem się nie ucieknie, czy jakoś tak. Dawno mnie tu nie był na dłużej, pora to zmienić. Jak? Zapraszam do notki.

 

Pozostawienie MiMa nigdy nie dało mi spokoju, bo kocham tego blogaska bardzo. Pominę te wszystkie wydarzenia, które wpłynęły na taką decyzję, a nie inną (zdementuję jedną tylko pogłoskę - przyczyną nie byli hejterzy, bo zapewniam, że w życiu  zdarzają się poważniejsze przeżycia niż negatywny komentarz, a Wasz uśmiech zawsze był dla mnie najważniejszy - cudnie, że te nasze dialogi tak Wam poprawiają humor, czy po prostu dają właśnie ten uśmiech, który przecież przed zapisaniem dały mi).

W każdym razie bywałam tu (też dlatego, że ten blog jest dla mnie swego rodzaju notatnikiem, pamiętnikiem). Bywałam, ale za każdym razem, gdy ON mówił coś w swoim stylu, myślałam natychmiast o tym miejscu, ale zapominałam. A szkoda mi to zapominać. Ale tak się działo przez okres dezaktywacji.

Ostatnio jednak coś we mnie znowu wezbrało i odruchowo wpisałam dialog w pierwszym aktywnym miejscu. Był to page mojego drugiego bloga. Taki przypadek. Ale ja wierzę w znaki ;-) i uznałam, że czemu nie. Niestety formuła pisania notek na bloga jest dla mojej pamięci już zbyt złożona. Ja muszę zapisać od razu, albo śmieję się i jeśli szybko nie zapiszę, to... zapominam. Kiedyś pamiętałam dłużej, ale wiadomo, nie ta pamięć ;-)

Więc będę pisała od razu. Na stronie na facebooku.

Ale że to różnie bywa z wyświetlaniem i tak dalej, to raz na jakiś czas będę to przerzucała tutaj. Po prostu na facebooku będzie dostępne na świeżo, a tu już archiwalnie :-)

Cieszy mnie samą, że znowu mi się chce i znowu to czuję, bo przyznam, że trochę się obawiałam, że umarło. Jednak chyba nie. Tak jak niezmiennie kocham te JEGO teksty.

Aha, jeszcze adres: Sarah Grace (i małżeński dialog)

dodatkowo, same dialogi są otagowane przez #mimdialog, żeby nie trzeba było się przekopywać przez wpisy związane drugim blogiem. Oczywiście na drugiego  bloga też zapraszam, ale on ma zupełnie innych charakter. Lojalnie uprzedzam :-)

PS. Dlaczego Sarah Grace? Oh, to długa historia i szkoda na nią czasu. Ważne, że jako ml76 loguję się już tylko tutaj. Wszędzie indziej Sarah Grace (Laren), to mua.

 

PS 2. Bardzo dziękuję tym, którzy tu zaglądają, ciągle i od dawna. I którzy przeglądają archiwa. Bardzo mi fajnie z tego powodu i przesyłam serdeczny uśmiech :-)

 

 

 I co? Czyż to nie doskonała wiadomość jak na poniedziałek? :)

 

 

 

lody

ml76

przechodzimy koło lodziarni

JA: chcę loda!

ON: w domu zrobisz

 

 

brak słów.

w lesie

ml76

Siedzimy w lesie ze znajomymi i grillujemy.

 

ON poszedł i wrócił

ON: tam był chyba dzięcioł

JA: czemu był?

ON: bo pukał, to mu powiedziałem "proszę", a potem już nie pukał

JA: wszedł? 

ON: właśnie nie wiem 

 

***

 

K: M. co tak zamilkłeś i nic nie mówisz?

ON: bo jestem offline 

 

czytanie w myślach

ml76

leżę w łóżku i czytam. przychodzi ON i kładzie się w poprzek łóżka

ON: ciekawe czy jutro też będzie "kurwa, znowu zostawił telefon z tej strony"

JA [spoglądam znad okularów]: że co?

ON: no dziś rano tak skomentowałaś to, że mój telefon budził z twojej strony

JA: ale ja to powiedziałam na głos?

ON: no tak

JA: serio? byłam przekonana, że to tylko pomyślałam

ON: a jednak

 

dżizas... :-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

tamburyn

ml76

kupiłam mojej chrześnicy na urodziny tamburyn, chociaż rozważałam bongosy (będą następne)

JA: jaram się wyobrażeniem radochy małej

 ON: nie wiem po co dasz jej zabawkę, która będzie wiecznie schowana

 

jeszcze zobaczymy ;-)

 

 

 

pieszczenie

ml76

 

wpadam szczęśliwa po Latino i rzucam się na NIEGO

JA: cześć kochanie!

ON: cześć z.. słońce. zrzędo

JA: chciałeś powiedzieć zołzo?

ON: wybierz sobie

 

hm ;-)

zanim dojdziesz do 40...

ml76

leżymy przytuleni

ON: kiedy dorośniesz?

JA: w jakim sensie?

ON: oj nie drąż. po prostu powiedz

JA: nigdy. już tyle razy próbowałam, że więcej nie będę. a ty?

ON: nigdy. tyle razy widziałem, jak się męczysz i ci nie wychodzi, że nawet nie będę próbował 

 

:D

slowly

ml76

JA: wiesz że kominek*, tzn. jason jest na zanzibarze i widział z bliska te największe żółwie?

ON: super. a wiesz jakie te żółwie są stare? one pamiętają czasy, gdy nie było jeszcze telefonów komórkowych 

JA:. 

ON: w sumie my też te czasy pamiętamy. fak, ale jesteśmy starzy 

 

 

well ;-)

 

* wiem, że jason, ale ON nie wie i wprowadzam go stopniowo 

Tuk[m]any

ml76

JA: truk truk* 

JA: truk truk. wiesz co tak robi?

ON[z łazienki]: ty

JA: nie, tukany

ON: no przecież słyszę, że ty

JA: no ale...

ON: no przestań ze mnie wariata robić 

 

:D

 

***

ON: będę szedł przed tobą przez życie, chcesz?

JA: nie

ON: to za tobą

JA: nie. jak chcesz możesz iść obok

ON: nie mogę. musimy być jak indianie i  zostawiać jeden ślad

 

 

 

*polecam "Gringo" Cejrowskiego. Świetna książka. 

poranne baraszkowanie

ml76

wieczorem 

ON: a wiesz, że cię dziś rano wymiziałem?

JA[wzruszona]: ojej, misiu, jak słodko. i jak mi było? co mówiłam?

ON: jak zwykle "spierdalaj, daj mi spać"

 

 

:D

od licha

ml76

Przyjechał do nas kolega A. będą pić herbatkę ;-)  

KOLEGA A [do mnie]: m. dla ciebie też coś mam, ale tylko do zabawy 

ON: dziecko?

KOLEGA A: nie, iPada4

 

no i się w nim zakochałam. w Ipadzie, nie w koledze A ;-)

****

opowiadam KOLEDZE A. o książce, którą piszę z wykorzystaniem treści z mim-a.

KOLEGA A. [słuchając mnie, do NIEGO]: m., to jest ten przypadek, przy którym prawdą jest powiedzenie  "nie oceniaj książki po okładce", w nią warto się wgryźć

 

[wrzuta roku zaliczona]

****

 

JA: czytając archiwa zorientowałam się, że rzuciłam bloga, bo przestałeś do nas przyjeżdżać

KOLEGA A: a nie zauważyliście, ze to nastąpiło od kiedy urodziła mi się córa? 

ON: i co? ona jest niby ważniejsza? 

KOLEGA A: ale ona jeszcze robi w pieluchę

ON: to nie jest żadne wytłumaczenie

:-)

ślubne zabobony

ml76

jedziemy. w radio leci reklama jakiegoś salonu sukien ślubnych. facet szuka sukni z narzeczoną 

ON: właśnie, a dlaczego ja cię nie widziałem przed ślubem w sukni? dlaczego ze mną nie wybierałaś?

JA: wybierałam z twoją mamą, a nie z tobą, bo tradycja jest taka, że facet ma być oszołomiony efektem końcowym dopiero w dniu ślubu, a nie przed

ON: hm, no ja nie wiem

 

no ja wiem, bo w końcu ten wyraz twarzy z dnia ślubu będę pamiętać do końca życia i jest to świetny pomysł. jako panna młoda nie pozwól facetowi zobaczyć się w sukni wcześniej. dla własnej satysfakcji, a nie zabobonu, który mówi, że to przynosi pecha ;-)

PS. obudził się po 12 latach :-)  

jak to się kiedyś imprezowało

ml76

środek nocy. leży i rozmawiamy

JA: pamiętam, jak jeszcze mieszkałam w niemczech, wszyscy wyjechali do polski, a ja imprezowałam wracając nad ranem. któregoś ranka wróciłam wyjątkowo pijana. walczyłam chyba z 20 minut z kluczem. to było strasznie trudne, ale w końcu

ON: ojciec ci otworzył?

JA: nie, udało mi się w końcu trafić kluczem w dziurkę. weszłam do mieszkania, ale o coś się potknęłam, zanim zapaliłam światło i się przewróciłam. odwróciłam się na plecy i leżę, aż tu zapala się światło i za mną stoi ojciec, a ja do niego głupio "o, wróciliście już". żenada i szlaban roku. 

ON: to ja kiedyś wróciłem tak pijany, że wszedłem do pokoju, wyrzuciłem z łóżka g* i poszedłem spać. rano się okazało, że pomyliłem pokoje i wyrzuciłem go z jego łóżka. bywa.

 

g* to JEGO młodszy brat.

 

kurcze, kiedyś to się imprezowało, tańczyło na stołach, kompromitowało na wszystkie sposoby i przynajmniej jest co wspominać, bo teraz to mi się nawet pić nie chce ;-) 

wróć. chce mi się imprezować, ale gdzieś w świecie. jakieś wielkie stolice imprez, wielkie imprezy, światowi dj-e itd. jakoś lokalne imprezy są takie... lokalne i mnie zwyczajnie nudzą. ale kiedyś było inaczej. po prostu chciałabym już czegoś nowego.

gdy mu o tym opowiedziałam, to powiedział, że "ok, ale jutro"  :-) 

PMS - czyli poczuj magię świąt rulez

ml76

JA: czy jako dorosły człowiek powinnam poczuć magię świąt?

ON: czy w ogóle powinnaś czuć magię jako dorosły człowiek?  ... a akurat świąt? nie wiem, ja się nie znam 

 

 

:)

małżeński obowiązek

ml76

ON[na czacie jakiejś gry]: dobra, idę spełnić swój małżeński obowiązek

JA[przy swoim laptopiku, zajadam sernik]: daj mi spokój, jem teraz

ON: ......  śmieci idę wynieść 

 

 

kurtyna.

bijacz

ml76

ok 22:00 

JA: idę po kawę

ON: o tej porze?

JA: dobrze mi robi na krążenie

ON: no tak. krążysz dobrze całą noc po niej

 

***

JA: (...) jestem rozpuszczona

ON: jak koński ogon

JA: jak bicz

ON: nie będę mówił do ciebie bicz

 

pff..

W pustyni i w puszczy

ml76

zasypiamy. ostatkiem sił

JA: marzyłam o tym, żeby być Nel z "W Pustyni i w puszczy"

ON: to ja będę Stasiem

.

ON: moja Nelciu

JA: ale ja chciałam zagrać w tym filmie

ON: aha. bo ja myślałem, że bawimy się w Afrykę

 

 

zasnęliśmy. 

 

 

my pony

ml76

oglądamy Bones. mamy wątek fetyszy. facet jest (był) koniem i miał swoją treserkę. nakryła ich żona. pada pytanie między bohaterami: wolałabyś się dowiedzieć, że mąż ma romans, czy że jest pony?

JA: ja bym wolała pony. romans by mi złamał serce, ale jak bym się dowiedziała, że masz swoją potajemną treserkę, która cię urabia w stajni, to bym się po prostu poryczała ze śmiechu

ON: ja chyba też

 

(nie, nic nie mam do fetyszy  i sama lubię wchodzenie w role, tylko ta wizja podziału ról koń i treserka... hm poryczałabym się ze śmiechu. nic więcej. jak ktoś lubi, to fajnych doznań i bez urazy ;-)

 

delete

ml76

przychodzę do łóżka

JA[przytulając się]: a teraz będzie chwila czułości 

ON[chwycił mnie w pół i przerzucił przez siebie na drugą stronę łóżka]

JA[w locie]: nie rób mi wrestlingu! chciałam tylko czułości! :)

ON: no zrobiłem to z czułością. śpisz pod oknem

 

***

sobota. piękny słoneczny poranek.  wpadła G. milczymy

G: co jest? nie gadacie ze sobą?

ON: no nie mów, m. dziś do mnie przemówiła. powiedziała "Kruwa, skasowałeś mi wszystko"

JA: no tak, ale kumasz? 3 godziny grania, a on mi coś wcisnął i wszystko poszło się kochać

ON: musiałem wytrzeć kurze z klawiatury 

 

musiał. wytrzeć. kurze. z. klawiatury. 

 

słodka blondyneczka

ml76

ON siedzi z kolegą i konsumuje napój bogów. JA rządzę w drugim pokoju i oglądam film rozłożona na łóżku 

ON[wpada i mówi rozkazującym tonem]: m, podgrzej nam bigosu

JA:



tyle. 

profanacja

ml76

wyciągam z brudnika sukienki i swetry

 

JA: a gdzie jest moja granatowa sukienka?

ON: suszy się?

JA[zamarłam]: wyprałeś ją ze zwykłymi, ludzkimi rzeczami?

ON: no była tam

JA[załamałam się]: ale miałeś jej na to nie pozwolić

ON: ale ona mi uciekła i się z nimi schowała. nie dało się z nią dyskutować

JA: a teraz jest cała sztywna

ON: to wypierz ją jeszcze raz z boskimi wełnianymi i będzie spokój 

 

 

dżizas. przecież pranie boskich rzeczy z delikatnych tkanin, razem z tymi zwykłymi, ludzkimi to dla nich morderstwo. NIE ROBIMY TEGO! 

 

kiedyś ON wyprał w ten sposób mój ukochany, piękny, miękki, jasno beżowy cudowny golf. Po tym akcie w golf ledwo dało się włożyć DŁOŃ.

 

Nie zabijamy ukochanych ubrań!

Don't do it 

 

Plis. 

piłka w grze

ml76

JA: możesz zabrać te buty z przedpokoju?

ON: nie

JA: no weź je. 

ON: nie, one muszą oddychać

JA: a nie mogą gdzieś indziej? zapakuj je do jakiegoś worka i odłóż 

ON: nie. jesteś żoną piłkarza i żyj z tym

proste. 

 

rajdowcy

ml76

jedziemy. jestę pasażerę. na ostrym zakręcie chwytam torebkę na kolanach

ON: właśnie, trzymaj się torebki

JA: ale ty jesteś dowcipny 

ON: sam się czasami zaskakuję 

 

:)

w krainie dźwięków

ml76

ON: W. idzie  z żoną na móżdżera. musi ją kochać

JA: nie znasz się

ON: znam, odróżniam poświęcenie od miłości 

 

(...)

 

JA: wybieraj: albo oglądasz ze mną tap madel albo robisz zmywarkę

ON: móżdżer

 

 

:D

© on i ja, czyli małżeński dialog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci