Menu

on i ja, czyli małżeński dialog

skutki skażenia ślubnego

ml & Co

w lesie

ml76

Siedzimy w lesie ze znajomymi i grillujemy.

 

ON poszedł i wrócił

ON: tam był chyba dzięcioł

JA: czemu był?

ON: bo pukał, to mu powiedziałem "proszę", a potem już nie pukał

JA: wszedł? 

ON: właśnie nie wiem 

 

***

 

K: M. co tak zamilkłeś i nic nie mówisz?

ON: bo jestem offline 

 

nie ma takiego numeru

ml76

gdy mam naprawdę za dużo na głowie i przegrzewają mi się synapsy, to mój mózg sobie folguje.

 

przy okazji #BFG gościliśmy najbardziej pato mamę w sieci = nishkę

wiadomo, swój do swego ciągnie. 

pierwszego wieczoru wychodzimy na imprezę.

ON: ile dałyście sobie czasu?

JA: 20 min. przecież spokojnie dojadę w max 15min, zaparkuję i w 5 min dojdziemy na miejsce

ON: mhm. a wiesz gdzie to jest?

JA: mniej więcej, no boczna od długiej

ON: acha. to będziecie za godzinę. [do nishki]: zwiedzisz stare miasto, bo m. na 100% się zgubi

JA: oj nie przedzadzaj

 

nie przesadzał. nishka zwiedziła stare miasto. trafiłyśmy po ok. godzinie.

 

***

przez 2 dni trwania BFG nie pamiętałam kodu do domofonu. 

dopiero w poniedziałek mi się przypomniał. kod ułożony jest z cyfr po ukosie. mój mózg odwrócił prawy ukos z lewym. bo tak.

***

myślę, że jazda ze mną była dla nishki sportem ekstremalnym. nie ze względu na prędkość (mój samochód nie zna tego słowa)

JA: no i co robisz oszołomie?!! gdzie mi się przed samą maskę wbijasz??!!

NISHKA [dzielnie nie przerywa swojej opowieści o plusach stresowego wychowywania i racjonalizacji porcji żywieniowych*] 

JA: hm.  to ja mu wymusiłam

NISHKA: dobrze, że nie zatrąbił

 

no tak. nie wiem czy bym nie chciała przeprosin :)

NISHKA jest pasażerem idealnym i ma moje referencje. nie dramatyzuje, nie chce wysiadać, nie płacze, nie dzwoni do rodziny. 

 

lubię takich gości i pasażerów. ludzie powinni umieć zachować godność w każdych warunkach.

ps. wielki cza wbił się do niej do spania od pierwszych chwil. on wie, co dobre ;)

 

***

JA: i wyobraź sobie, dzwonię do gościa i opowiadam wykończona BFG o co mi chodzi i on się ot tak zgodził na spotkanie, a ja dopiero po chwili załapałam, że to ten facet, do którego dzwoniłam, bo myślałam, że to znowu jakiś jego współpracownik

ON: naprawdę dodzwoniłaś się do człowieka, do którego dzwoniłaś? i jeszcze do tego z nim porozmawiałaś? to niebywałe. no naprawdę. wow. szacun. serio?

 

no masz.

to był rollercoster 

:)

 

* hermetyczne poczucie humoru dla czujących klimat

brąz

ml76

wracamy z plaży. JA podziwiam swoje zabrązowione ciało.

ON: co mamy na obiad?

JA: a o czym ty mówisz?

ON[wyciąga telefon]: cześć mamusiu. możemy przyjechać? a co masz na obiad? no to super. zaraz będziemy

.

weszłam do mieszkania. popatrzyłam na teściową. usiadłam

siedzę.

rozmawiamy. jemy obiad. wszyscy leniwie kontemplują gorąc. fajnie jest. 

po jakiejś godzinie wzdycham: dopóki tu nie weszłam, to czułam się opalona

 

podobno zrobiłam dzień teściowej, która śmiała się chyba jeszcze po naszym wyjściu

teściowa jest mahoniowa. to ten typ ludzi, który brązowieje na samo hasło "słońce". teściowie tak mają. no nic nie zrobię. ON ma podobnie, ale trochę mniej i z nim mogę się nawet ścigać. przy teściowej jestem biała. po prostu.

...

 

w samochodzie

JA: specjalnie mnie wziąłeś do mamy, żebym sobie przestała wyobrażać, że jestem opalona, wredoto

ON: nie mam pojęcia o czym mówisz. ja tylko chciałem zjeść obiad.

 

zemsta głodnego faceta. ołje.

 

także ten.

no ale fajnie było czuć się opaloną. naprawdę.

jeszcze ze 3 dni i znowu się tak poczuję. przynajmniej do kolejnego spotkania z teściową ;-)

 

 

 

mam fiorda

ml76

siedzę w centrum dowodzenia kosmosem i prowadzę międzyplanetarne negocjacje pokojowe 

 

nagle rozbrzmiewa:

 

 

podskakuję przerażona na krześle: WTF!?!?!?!

rozglądam się gotowa do ataku.

.


a. to mój telefon

wychodzę z pokoju i idę z dzwoniącym telefonem, do kumpli


JA: słyszycie to? ON mi to ustawił zamiast dzwonka

W: ty się ciesz, że ci języka na hebrajski nie przestawił

 

nie, no jaram się. serio.

przecież mógł

 

***

 

jestem w stanie "to była całkiem sympatyczna, spontaniczna noc z winem nad morzem"

 

dzwonię do NIEGO w ciągu dnia

JA: zapytałam dziś, czy fiordy to zwierzęta

ON: i co? są?

JA: bo w. mnie zmylił. opowiadał, że szedł w górę, a prawą ręką karmił fiordy

ON: jadły?

 

 

ps. to by było nawet pocieszne.

 

"wyjść z fiordem na spacer"

albo "nakarmić fiorda", "zrobić kuwetę fiorda", "wyczochrać fiorda"

 

***

 

 

WZRUSZENIE ROKU: kominek, ojciec chrzestny blogosfery, widzi w nas rodzinę.

Nikt, nigdy, nawet w żartach, a on jeden...

no pięknie.

 

:-)

 

aniołki charliego

ml76

idę do kolegów w innej części firmy

 

wchodzę jak gwiazda, czyli normalnie

JA: cześć aniołki

P: cześć Charlie

 

[5 min się śmieję]

P[trzepiąc rzęsami]: masz dla nas jakąś misję do wykonania?

 

 

 

love ich :-)

 

(...)

 

dzwonię do NIEGO i mu opowiadam

ON: mandhm, mandhm, no proszę. twoja mama przysłała paczkę. oczywiście wszystko dla ciebie

JA: a chwila, co ty dziamgasz? dostałeś gumisie

ON: nomnom trochę

JA: żujesz misie jak ze mną rozmawiasz? dobra, trudno. i tak jesteś moim aniołkiem. to pa

ON: onompa charlie

 

:-)

dolce vita

ml76

MÓJ BRADA: Elena, zaśpiewaj im polski hymn

ELENA: hm

JA: no zaśpiewaj

ELENA: hm. jak to było?.. a! "o ja ja kokodżambo, o ja je"

 

 

:))

 

ON stoi i pije wodę z butelki. ELENA przechodzi i mu naciska butelkę powodując małe zalanie.

była pełna podziwu, że się nie zakrztusił.

 

zakochałam się w jej temperamencie. włoszki absolutnie nie są przereklamowane. mecz włochy-anglia był hitem. darliśmy się wszyscy, ale ELENA po włosku i to było genialne. mam nowy życiowy cel jakby co: nauczyć się włoskiego i robić prawdziwie prawdziwe włoskie awantury. nauczyć się gotować włoskie dania również.

w końcu spotkałam kobietę (mojego brata, ale to nieważne), która robi awanturę kiedy uważa za słuszne i piekli się pięknie (bo można!) i ma gdzieś cmokanie i zniesmaczenie innych (chociaż ja z nim mieliśmy po prostu ubaw jak oni się kłócili, bo dla nas to żadna nowość a samo zdrowie) i za chwilę jest totalnie słodka. bratnia dusza w 100% :) tylko jak wtrąca się włoskie wyzwiska to jest to efekt jak z w. allena i pieklącej się penelone, pamiętacie? :) IDEALNA awantura musi mieć włoskie akcenty. btw. tylko prawdziwi faceci są w stanie to znieść, przeżyć, przerzuć i żyć dalej. 

 

***

 

dziś wyjechali i mam depresję. wszyscy mają depresję z cza włącznie, chociaż ELENA obiecywała mu codziennie, że odda go do chińczyka.

***

 

dzwonię

JA: i kto teraz będzie ci naciskał butelkę? :>

ON: nie wiem

.

ON: nawet nie próbuj!

no pewnie. ja nie jestem typem próbującym. ja jak robię, to robię. ale spoko, z tym to niech czeka do następnego spotkania z BRADA i ELENĄ. ja mam swoje metody :)

 

ale i tak będziemy tęsknić. właściwie już tęsknię. od wczoraj już tęsknię.

 

idę się pocieszyć. 

 

jeszcze mam tiramisu w lodówce... 

mam dzień

ml76

dzwoni mój synek z życzeniami

ARCZI: weekend, impreza

JA: słońce, dziś dla odmiany, w ramach zboczenia, będę prasować. imprezy są nudne. do 30tki mnie bawiły

ARCZI: no tak. teraz to ty już na sado-maso tylko chodzisz. lateks, skaj i jest fun

JA:  uwielbiam tańczyć z pejczem

ARCZI: pejcz i salsa, sala szaleje

 

dobre relacje z dzieckiem to jest to. ja mam sukces wychowawczy jeden już zaliczony :-)



ścierki biurowe

ml76

JA: jutro mnie nie ma. mam gości, którzy przyjdą z małym dzieckiem i muszę posprzątać, bo wiadomo, jak to jest z małymi dziećmi - znajdą wszystko

KOLEGA F: no to faktycznie, pochowaj te 3 wibratory

KOLEGA W: stefana, józka i karola

 

***

 

KOLEGA F[grzebie w moim lapie]: gdzie ty masz tego nortona?

JA[wychodząc]: w dupie

.

JA[wchodzę obok]: w, idziesz na fajkę?

KOLEGA F[krzyczy ode mnie]: nie idź z nią, bo ona ma nortona w dupie!

KOLEGA W: wezmę prezerwatywę

 

no także ten.

krzyk

ml76

towarzyszenie facetom oglądającym ligę mistrzów powoduje, że z podnieceniem zaczynam czekać na mistrzostwa. to będzie prawdopodobnie obłęd :-)

orgazm ornitologiczny

ml76

Dziś rano wsiadłam do samochodu, spojrzałam przed siebie (mniej więcej) i mnie zatkało:

na tym niewyraźnym zdjęciu jest gołąb, który ma na szyi skórkę od kromki chleba i ją sobie wokół głowy skubie.

to jak ptak z karmnikiem na szyi.

 

to lepsze niż przelatujący koło mnie bocian z jeżem w łapie.

wiosna w mieście bywa cudna. nawet nad morzem.

go to hell

ml76

nie żeby ten, ale się spłakałam, jak go usłyszałam od kumpla. kawał podaję dalej:

facet trafia do piekła. podchodzi miły szatan i wita go serdecznie mówiąc

"pokażę ci twoje piekło, patrz na prawo"

facet patrzy i widzi dziwki, alkohol, dobra muzyka, genialne wnętrza.

szatan pyta "podoba ci się?"

facet trochę niedowierza i patrzy w drugą stroną, a tam za szybą stoją kotły, a w nich ludzie się gotują a diabły mieszają. gehenna.

facet mówi "no a to co?"

na co szatan "a to katolicy. oni tak chcieli"

 

;]

 

ogłoszenie drobne

ml76

jakby ktoś widział w stolycy małego, zagubionego misia, ze smutnymi oczkami... to nie mój. mój jest w zajebiście wyprasowanej koszuli (dostał jakieś 4, więc nie wiem, którą będzie miał, jak go zobaczycie) i z założenia cały szczęśliwy i zadowolony z życia. można mu nie przeszkadzać. jak się stęskni to sam wróci. najwyżej można dać mu cukierka, bo lubi.

dziękuję.

ml76

 

i musicie to zobaczyć. kiedyś się może przekonacie, że ta zebra to historia. ja nic więcej nie powiem.

 

chce.to.ml76, czyli idą święta

ml76

Segritta w gościnnym wpisie na antywebie zainicjowała pomysł z chce.to listą. serwis/portal (co to jest? :) nie jest nowy, ale jakoś do tej pory mnie nie zainteresował, bo jestem leniwa itp. jednak gdy zaczęłam się nad tym zastanawiać, postanowiłam podchwycić pomysł i rozbujać wyobraźnię. Na początek moja lista jest skromna, ale postanowiłam ją kontynuować. Nie tylko z okazji świąt i życzeń pod choinkę.

podsuwam wam to jako pomysł na rozwijanie marzeń (nie tylko materialnych, a może w szczególności niematerialnych, czyli podpowiadamy chce.to w kontekście miejsc, wydarzeń, przeżyć).

Pobawcie się z nami, ale dla własnej przyjemności, biorąc pod uwagę, że pod choinkami i tak będzie to, co będzie. Na tej liście możecie umieścić to, czego chcecie i jest nawet najbardziej abstrakcyjne.

Dobrej zabawy i odrzućcie ograniczenia: chce.to

 

Możecie w komentach podrzucać mi wasze listy, może będziecie mnie i siebie wzajemnie inspirować? :)

świeżo z fejsa

ml76
na tablicy mojego brata na fb:
"Männer sagen : Ladies, nehmt es nicht so ernst wenn wir euch hinterher rennen, wir rennen ja auch einem Fußball hinterher und schießen ihn dann weg.

Dann antworten Frauen eben: Männer, nehmt es nicht so ernst, wenn wir sagen, wir haben uns in euch verliebt, denn wir verlieben uns auch in Schuhe und holen uns trotzdem 15 weitere für alle Fälle..!"

 

W wolnym tłumaczeniu do szybkiej kawy:

Mężczyźni mówią: Kobiety, nie bierzcie tak na poważnie, gdy biegamy za wami. Biegamy też za piłką nożną i wykopujemy ją dalej

Na co kobiety odpowiadają: Mężczyźni, nie bierzcie tak na poważnie, gdy mówimy wam, że się w was zakochałyśmy, ponieważ zakochujemy się również w butach, a mimo to, kupujemy sobie na wszelki wypadek kolejnych 15 par.

 

hehe ;)

no i tyle.

prawie miami vice

ml76

ostatnio wieje mnie po polsce.

dzwonię do NIEGO co jakiś czas i opowiadam, co się działo. ostatniej nocy budzę GO telefonem z krakowa.

JA: śpisz? bo wiesz, siedziałam w radiowozie.

ON: co?

JA: z tyłu...

ON: CO?

JA: i... chyba mam wszy

ON: CO?????!!!!

 

 

dowód rzeczowy nr 1.

po powrocie mogłam spać w piwnicy. tylko dlatego, że miałam katar.

 

kocham kraków. całym serduchem i serduchami moich weszek.

PS. jeszcze ich nie znalazłam, ale podobno mogą być i ja chcę wierzyć w ich istnienie.

 

***

zafascynowała mnie selekcja naturalna panująca w krakowie. polega ona na braku świateł na przejściach. kto zdąży to zdąży, a jak nie, to.. następny proszę. już dawno się tak nie spinałam w truchcie ;>

***

i mocno ściskam z pozdrowieniami KiE. :*:)

nie-na-widz show

ml76

heh, no dobra. będę łatwa tym razem i daję się wciągnąć w zabawę ;)

Studentowo mnie pociągnęła za rękaw, to oddaję (raz na rok się daję namówić, to będzie dziś :)

w zabawie należy wymienić 10 rzeczy, których się nie lubi. hm. ja tam wszystko lubię, ale dobra, wymienię rzeczy, które mnie potrafią na chwilę maksymalnie wkurzyć (a że lubię się pownerwiać, to mogłabym wymienić z kilka milionów taki rzeczy, więc ograniczenie do 10 będzie wyzwaniem)

no to jedziemy z koksem:

hajpa, hajpa:

1. wstawać rano. no mogłabym zabijać niewinne kijanki za ten pomysł ustawienia świata na rozpoczynanie czegokolwiek z rana. na szczęście nie muszę.

2. taki myk, że jak się zjeżdża z dróg ekspresowych, to czasami jest natychmiast ograniczenie do 30km/h. przestrzeganie go pozwala wbić zęby w kierownicę przy schodzeniu z setki.

2a. gdy nie mam gdzie zaparkować i kołuję jak sęp nad padliną

3. gdy się nie mam w co ubrać

4. jak on mi wypija piwo, wyjada ciastka, które trzymam "na potem"

5. gdy szukam czegoś i nie mogę tego znaleźć

6. gdy dzownią do mnie z banku i próbują wcisnąć kredyt pt "na pewno Pani potrzebuje pieniędzy". przecież mi ich do cholery nie dadzą, nie? no. to niech mi nie przypominają, że potrzebuję.

7.  gdy mnie ktoś "na siłę" próbuje przekonać do swoich racji

8. jak mam pmsa to wystarczy, że otwieram oczy (hehhe. nie, no wtedy staję się niepoczytalna*)

9. gdy idę do sklepu po coś i tego nie ma. no gdzie ja żyję?!

10. tv czasami. przelatuję kanały i stwierdzam "nic nie ma"

 

no szkoda, że to koniec, bo się dopiero rozgrzałam..

i do zabawy typuję: segrittę, arcziego (nie ma bloga, ale chcę, żeby się wypowiedział :), t-tk, tram-way.

no. to jedziemy dalej, bo mi piwo stygnie :)

 

* gruba przesada, to jest to, co lubię :)

strzała amora

ml76
dostałam dziś na gg od odmiennego.
i się obśmiałam jak mrówka na grillu, bo ja mam wybujałą i zwichniętą wyobraźnię.

Tato kupił synkowi na urodziny łuk . Strzelają w ogrodzie i nagle tato posyła strzałę prosto w okno sąsiada. Mówi do synka
- Leć synuś, przynieś strzałę
Synek po jakimś czasie wraca ze strzałą i mówi:
- Mam dwie wiadomości dobrą i złą. Którą chcesz najpierw?
- Dobrą
- Przestrzeliłeś sąsiadowi siusiaka tato.
Ojciec rechocze do rozpuku.
- A zła wiadomość?
- I oba policzki mamie...

i jakie z tego wnioski?
nie dawaj facetowi łuku i unikaj sąsiadów z bloku na przeciwko.
a przede wszystkim, że miłość wszędzie cię znajdzie i trafi.
(nie wiem co brałam, ale jest dobre :)

prawdziwa miuość

ml76

09.02.2011

UPDATE (nikt nie powiedział, że musi być potem. u mnie będzie na początku i tyle ;)

gotuję rosół. błyskotliwie się zorientowałam, że nie mam pietruszki.

ON[wchodzi z pietruszką jak z bukietem kwiatów]: mam dla ciebie pietruszkę

JA: ojej, jak romantycznie. szkoda, że dzisiaj nie są walentynki

ON: spoko, na walentynki dostaniesz pęczek koperku

 

 

:))

***

07.02.2011

zapożyczone dzięki M.:*

oczywiście tradycyjnie, jak coś mnie tak bawi, to przy tym płaczę.

tak. to jest ten moment :)

drama look

ml76

kot który przebija minę kota ze Shreka i wszystkich aktorów ze wszystkich filmów razem wziętych ;)

zakochałam się i też tak chcę, więc idę poćwiczyć przed lustrem. chociaż sprawa tym razem nie będzie prosta. hm. ale warto. jak MU strzelę taką minę, to dostanie zawału ;)

podlinkowane przez bambochada.

forfiter fiber

ml76

najgorsze z całego wyjazdu: Seg pokazała nam zupełnie mimochodem i na dobranoc forfitera. po pierwszym razie siedziałam z miną "oooo-k." ale za drugim załapałam. to było niepotrzebne.

wywiad gospodarczy wykazał, że jesteśmy jedynymi, którzy go nie znają. w naszych okolicach też.

od 2 dni nasze rozmowy nie mają racji bytu bez tekstów z forfitera. ten film wzbogacił nasz słownik, nadał rozpędu rozmowom, sensu życiu i celu na przyszłość. rzeźnia.

jedziemy

ON: widziałaś tego gościa? prawie czołowo walnął

JA: predator, kurwa

ON: to jest piękne. its biutiful

.

w nocy w hotelu. mamy dwa osobne łóżka, ale próbuję zasnąć w jednym z NIM. zrobiło się gorąco (ciasno i niewygodnie było już wcześniej).

ON: gary muw aut

JA: nie. leż

ON: no to ty gierary hir

.

południe. siedzimy na obiedzie z rodziną. dojechał szwagier.

JA: o, szwagier

ON: giv him a cziken

 

heheh.

.

 

wieczór. wracamy z promocji ze szwagrem z tyłu i z jego dziewczyną O.

O. i ON jarają jak wściekli jednego za drugim. nie wytrzymałam

JA: koniec. dość tego jarania, już mnie oczy pieką

ON: no patrz, jaka franca

.

w drodze

ON: widziałaś? chciał mi wskoczyć do tego

 

hehhe.

 

nie jest dobrze.


© on i ja, czyli małżeński dialog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci