|
Blog > Komentarze do wpisu
gniewwchodzę do domu. widzę na taborecie gazetkę świadków jehowy. JA: o, byli? ON: tak. zadzwonili i zapytali, czy mam sposoby na radzenie sobie z gniewem i czy możemy o tym porozmawiać JA: i? :) ON: no co? odpowiedziałem, że właśnie wróciłem do domu, jestem zmęczony i głodny i niestety nie mam czasu rozmawiać o gniewie. w myślach dodałem "kruwa mać, bo jestem już głodny i wściekły", no to zapytali, czy mogą zostawić chociaż gazetkę
nie ma to jak wyczucie czasu, widzę, że niektórzy to wiedzą kiedy zadać odpowiednie pytanie, a ja wchodzę do domu i nastaje światłość i pokój ogarnia ziemię. cóż... ;)
PS. kiedyś przychodzili w niedzielę o 8rano i zadawali przez domofon pytanie "co Pani sądzi o pokoju na świecie?" Serio. Ja ich bardzo lubię, ale nie dają okazji się bliżej poznać. Może jakieś szkolenie z doboru czasu i tematu czy coś? No nic. Kiedyś się dogramy i odpowiem na wszystkie trapiące ich pytania ;) poniedziałek, 05 marca 2012, ml76
TrackBack
|
|
Raj mnie nie interesuje ;)