|
Blog > Komentarze do wpisu
egzaminator chciał mi zaliczyć, ale nie dałam mu szansypierwsze w życiu podejście do egzaminu z prawa jazdy przebiegło w radosnej atmosferze mojego zamotania i zestresowania. co zrobiłam przez 15 minut? - chciałam wsiąść do złego samochodu - sprawdzając światła chodziłam ciągle wokół samochodu. egzaminator nie mógł się nadziwić, czego ja tak szukam - na tylnym siedzeniu położyłam torebkę i płaszcz. usiadłam z przodu. wysiadłam po dowód, który miałam w torebce. wróciłam do przodu. wróciłam do tyłu schować z powrotem do torebki dowód. wreszcie spokojnie usiadłam za kierownicą - ustawiałam lusterka jak monk. zajęło mi to 3 minuty - jak już się poustawiałam miałam dać sygnał dźwiękowy. usilnie wciskałam na kierownicy logo fiata, szukając klaksonu - przejechałam świetnie pas zwany rękawem, ale zatrzymałam się dużo za wcześnie. na korekcie pojechałam idealnie... po linii i na ręcznym hamulcu. dowiedziałam się oczywiście po fakcie. Podsumowując, egzaminator powiedział, że przynajmniej jestem sympatyczna :) ON: wiedziałem, że się zgotujesz, jak zobaczyłem, że nie możesz otworzyć maski tak, przyznaję, zdesperowana chciałam uklęknąć, żeby zobaczyć, gdzie jest haczyk. oblałam w pięknym stylu. powinnam wziąć film i wrzucić go na youtube. no to do zobaczenia następnym razem panie sympatyczny egzaminatorze z poczuciem humoru. mam nadzieję, że znowu na niego trafię :) PS w dniu ślubu byłam bardziej wyluzowana :) sobota, 08 września 2007, ml76
TrackBack
Komentarze
wavers
2007/09/08 09:07:49
Pierwszy raz widzę osobę, która w taki sposób opisuje swój oblany egzam na prawko. W 99% zdawacze rzucają wtedy kur..mi. Dlatego też gratuluję silnej woli, że się przed tym powstrzymujesz :P
2007/09/08 10:13:36
kochana, naprawdę doceniam to że dotrzymałaś słowa. "Jak Nishka obleję, ja też lojalnie nie zdam"- zdaje się mówiłaś ;-)
:* Nie wyj, zobacz jaki fajny wpis na blogasku masz, ile historii, anegdot! :) 2007/09/08 10:47:06
wav, ja nie rzucam obcymi kobietami. egzaminator uspokoił mnie na tyle, że nie zemdlałam. też pierwszy raz w życiu by był :)
nishka, marcin mi żyć nie daje, bo wstyd i siara. cwaniak jeden zdał za pierwszym i się mądrzy, a sam jak zdawał, to podobno wsiadł i pojechał, bo za jego czasów tego wszystkiego nie było. spoko, następnym razem będzie już dobrze, bo wiemy czego się spodziewać :> jak napisałaś, nie będzie łuk pluł nam w twarz! :) 2007/09/08 11:38:31
M, bez stresu, ja będe teraz 3 raz podchodzić. Ostatnio wzięłabym i zdała, ale jakaś głupia torba mi weszła przed maskę i bym ją wzięła i przejechała. Jak zdam to wszystkie będe rozjeżdzać :D A egzaminator przesympatyczny był, drugi raz ten sam, ten co lubi Katarzyny :)
2007/09/08 12:30:09
rambo, sam egzamin to już dziś pikuś. frustracja wynikała z z jednego powodu: znowu odsunął się termin odbioru prawka i wyruszenia w samodzielną drogę :)
2007/09/08 17:18:57
nastepnym razem sie uda.. powiedz kiedy tylko to bedziemy Cie wspierac duchowo i trzymac kciuki :)
2007/09/08 17:57:59
całkiem spokojnie opisałaś ten egzamin ;) bardzo miło się Ciebie czyta i lekko wyobraża każdy ruch, szczególnie uklęknięcie aby znaleźć haczyk :D pozdrawiam i pamiętaj, do 3 razy sztuka :))
2007/09/08 19:07:47
No tak, w końcu to tylko oblany egzamin, nie ma o co się złościć. Nie ważne że oblałaś, ważne że zrobiłaś to z wdziękiem i gracją :) No a w najgorszym razie, jak to się mówi - do trzech razy sztuka, ale wierzę, że już za drugim Ci się uda. Trzymam za Ciebie kciuki! :)
2007/09/08 19:49:56
Ml, mój Marcin tak samo się mądrzy! Też zdał za pierwszy razem..ale to inne czasy były, marcinowe ;)
2007/09/08 20:58:13
och bidulko ;) No egzamin na prawko to chyba najbardziej stresujący egzamin ze wszystkich ( nie wiem jeszcze jak to jest przed ołtarzem, bo nie stałam;)). Ale widzę, że się nie przejmujesz, tak trzymać główka do góry;) Poza tym pamiętaj co Ci napisałam, kiedy zdałaś testy ;) ( dobrzy kierowcy nie zdają za pierwszym razem:D). Poza tym, teraz zdać za pierwszym razem to trzeba mieć albo farta, albo "plecy", albo kopertę;) Jako taki talizman, wiesz;) Mój znajomy tak zrobił, jeszcze jak nie było kamer. Położył sobie na desce rozdzielczej i powiedział do egzaminatora, że to talizman i że jak zda to go zostawi ;) Hm.. każdy ma jakiś patent! Pozdrawiam i życzę powodzenia ;*
2007/09/08 21:01:14
Ps. co do torebki to też miałam z nią przygodę na egzaminie. pan egzaminator kazał mi hamować awaryjnie, torba spadła z tylnego siedzenia, kierowca z auta za mną rozłożył ręce a egzaminator: "I czego rozkładasz ręce jak nie wiesz o co chodzi! :) bardzo dobrze, prosze jechac dalej.. O cos pani spadlo ;) " Po czym począł podnosić moje manatki ;)
2007/09/08 22:09:11
mnie czeka to samo za 2tyg:))) i jakoś śmiac mi się chce póki co a nie płakać:) nie zebym taka pewna siebie była - przeciwnie! po prostu śmieszy mnie absyrdalność tej sytuacji!
pozdrawiam;) 2007/09/09 12:16:51
rewelka!;) i opis i Twoja zaradność w stresie:)
Trzymam kciuki przy pierwszej samodzielnej jeździe. To są dopiero poty! Na wszelki wypadek przez najbliższe pół roku będę schodziła z drogi wszelkim gamoniowatym blondynkom za kierownicą:) (też jestem z miasta! G. i plączę się po Pryszczu) A tak serio...dasz radę i będzie super. Gdy widzę, jak moja córka, typowy human i niezguła manualna, z dwójką dzieci w fotelikach, matką z (!)przodu , usiłuje - w szczycie na dojazdowych i skrzyżowaniach w P. zwłaszcza -nie zadrapać lakieru na wypasionej "mężowej" furze i to jej się udaje(!), to wszystko inne jest już spoko osiągalne. Powodzenia i szerokiej drogi:) 2007/09/09 12:42:41
ml> w porównaniu z moją ciotką, która na egzaminie wysiadła z samochodu, żeby wytrzeć szyby chusteczka higieniczną (padało!!!) to trzymałaś nerwy na wodzy ;)
Powodzenia :) 2007/09/09 20:42:06
acocidotego20, nie zgadzam się ja zdałam za pierwszym razem i podobno jestem świetnym kierowcą. Niektórzy co prawda twierdzą, że to nie moja zasługa tylko tego,iż mam to w genach ;) (ale to tak na marginesie).
ML76, opis egzaminu wręcz rewelacyjny hihi. Następnym razem będzie lepiej. A tak w ogóle czytając to, stwierdziłam, że zakręcona kobitką musisz być ;) Pozdrawiam 2007/09/09 22:02:07
ml, Nishka>>> kobitki kochane! tamte czasy rzeczywiście były inne... wszyscy jakoś oblewali, a ja też zdałam za pierwszym razem ;)) ... Ale solidarnie nie będę dziamolić (bo ja nie Marcin ;) ) tylko trzymać kciuki i wspierać dobrą myślą Was obie przy następnym przejściu. Tylu debili jeździ po ulicach, że dwie tak rewelacyjne Kobiety na pewno muszą ich w końcu objechać prawomocnie :)!
wpadłam się przywitać powakacyjnie... czytam dzielnie wszystko wstecz kiedy tylko wyrabiam czasowo ;)) niezmiennie... serdecznie Jo 2007/09/09 22:38:21
szoneczko, i o to mi chodziło w opisie. pozdrawiam :)
nishka, tak, inna epoka i zdawali pewnie obaj na maluchu :) acoci, fajne historie. dobrze, że nie ma jednak z nishką potrafimy się z tego śmiać :) magda, i słusznie ;) starlit, ml też jest z pruszcza, a ja w jednej ze szkół jazdy w pruszczu uczyłam się jeździć. świat jest mały :) 4wymiar hehehe, ciocia jest dobra :) aga, no to wszyscy oblewacze do kółeczka i zatańczmy zorbę :) zaagmatwana dzięki. a co do zakręcenia, to chyba wręcz odwrotnie :) jo, ja cię również kochana pozdrawiam i wybaczam zdanie za pierwszym razem :) 2007/09/10 13:20:54
no widzisz, ja tak polubiłam swojego pierwszego egzaminatora, że potem jeszcze 2 x próbowałam na niego trafić. Ale go nie było, więc po trzeciej próbie dałam sobie spokój. Ja tez na maluchu, 100 lat temu, no dobra, 11 :)
2007/09/10 15:14:28
no, ja też za 1 razem nie zmieściłam się w "kopercie" na końcu łuku; a najśmieszniejsze, że byłam taka zadowolona, bo tak pięknie pojechałam, a egzaminator taki fajny był: "no bardzo ładnie, tylko nie dojechała pani do końca, to jeszcze raz, proszę"; w drugiej próbie rozwaliły mnie nerwy, no i przekombinowałam; miałam tendencje do zbyt wczesnego prostowania kierownicy - więc specjalnie przytrzymałam dłużej - no i spotakałam się z kreską ;) a E: "a już myślałem, że pojadę na miasto - szkoda";) a jak pytał mnie o światła, to sam kręcił dłonią jakby zapalał (po liczbie jego "kliknięć" się zorientowałam, co ja mam zrobić);)
2007/09/10 15:22:12
a za 2 razem już pod koniec jazdy, Egzaminator kazał mi jechać prosto, a ja zgłupiałam,bo były 2 dróżki (w tym jedna dla autobusów, ale nie zauważyłam która), więc zgłupiałam i nie skręciłam w żadną z nich, tylko pojechałam na gruntówkę ;) a E: "wie pani, co pani zrobiła?", ja, że tak, że gruntówka itp, nadprogramowe zawracanie, w głowie: no i po robocie;
dojechaliśmy do ośrodka, on mi kazał stanąć ale nie pozwolił wyłaczyć silnika ani się odpiąć i mnie opierdziela, w tym: czemu tak sztywno siedzę, czemu chcę wszystko robić idealnie i czemu myślę, że jemu nigdy nie zgasł samochód;) potem powiedział, że zdałam, kazął mi wysiąść, ale postać i pochłonąć, żebym pod samochód nie wpadła od razu ;) 2007/09/10 21:03:44
ml, przecież Ty jesteś wygięta jak chińskie er_zet ;D
Chciałbym to zobaczyć, sista :D Egzamin oblałaś, ale przynajmniej jesteś sympatyczna ;) Co tam prawko... :) BLESS_YA!!! 2007/09/11 19:00:45
kotek, no to piątka :)
odmienne, na takie scenki to czasami warto całe życie czekać. z punktu widzenia obserwatora :) 2007/09/13 12:31:19
Droga Kolezanko,
Jesli myslisz, ze Twoj egzamin nadaje sie na youtube, to najpierw powinnas obejrzec pewien film: www.joemonster.org/filmy/4547/Uciekac-blondynka-za-kierownica Jesli uznasz, ze poszlo Ci gorzej, to szczerze radze- zaniechaj zdawania :) Pozdrawiam Arcygenialna 2007/09/13 20:20:24
arcygenialna_kila_mozgu hehe, no cóż, chylę czoła i oddaję tej pani prowadzenie. jestem przy niej cienka jak witka :)
|
|